Mycie podłóg to niby prościzna, ale przecież mamy różne powierzchnie podłogowe więc i ich mycie jest inne, bo przecież inaczej będziemy myli posadzkę laminowa, inaczej glazurę, a jeszcze inaczej parkiet, błazerię, cze panele plastikowe.
U mnie są podłogi drewniane więc trzeba używać i odpowiednich środków i trzeba uważać na ilość wody. Teraz mamy różnego rodzaje płynów i past do mycia podłóg, różne.szczotki i mopy, gąbki i szmatki. Kiedyś nasze, najczęściej mamy, na kolanach szorowały gumoleum, płytki pcv, które za nic nie chciały dać się zmyć, bród się wżerał, zostawały plamy i zarysowanie które ciężko było usunąć. Często były środki żrące i śmierdzące, które niszczyły skórę dłoni i trzeba było wdychać szkodliwy chlor.
Przejdźmy jednak do teraźniejszości. Dziś mamy setki pachnących, przyjaznych dla środowiska i zmywają różre zabródzenia i powierzchnie. Do moich drewnianych powierzchni wystarczy środek do powieżchni drewnianych, który zawiera środek pielęgnujący drewni i jednocześni zmywac wszelkiezabrudzenia, tłuste, rozlane soki i wszelki bród codziennego użytkowania. Więc Piotrek miał w sumie nie bardzo skąplikowanąn, czy męczącą pracę. No może rtochę musiał się napocić przy myciu listew przypodłogowych, tam jednak musiał ręcznie szmatą, bo mop nie dość dokładnie zmywa kąty. Teraz czas na okna, oczywiście myłem je przed myciem podług, bo to zrozumiałe... cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.