Dziś do mojego syna przyszło trzech
kolegów. Chłopcy bawili się spokojnie w pokoju dzieci, układali na dywanie
klocki. Tak jak zwykle przyniosłam im do pokoju mały stoliczek, na którym
postawiłam chrupki, ciasteczka i paluszki. Nalałam też każdemu szklankę soku.
Po skończonej zabawie syn odprowadził kolegów do wyjścia i pożegnał się z nimi.
Zajrzałam do pokoju, żeby sprawdzić, czy pozostawili po zabawie względny
porządek, jednak to, co zobaczyłam, na porządek raczej nie wyglądało. Rozsypane
na dywanie klocki i zabawki, rozkruszone ciastka, paluszki i chrupki, poklejony
stolik. Razem z synem i jego młodszą siostrą zabraliśmy się do pracy, żeby
zdążyć posprzątać pokój, zanim pójdziemy spać. Syn pozbierał wszystkie klocki z
podłogi i z biurka, ja odniosłam do kuchni miseczki i szklanki, a młodsza córka
zajęła się wycieraniem stolika i biurka, co zajęło jej mniej więcej tyle czasu,
ile nam posprzątanie całego pokoju. Syn, gdy już skończył zbierać klocki,
poukładał na półkach wszystkie swoje bibeloty. Ja przyniosłam odkurzacz i dokładnie
odkurzyłam dywan w pokoju. Na koniec zostawiłam sobie mycie naczyn. Potem
musiałam jeszcze raz powycierać stolik i biurko, żeby troszkę poprawić po mojej
małej córeczce. Przy okazji wytarłam też parapet i półki z kurzu oraz podlałam
kwiatki. Pokój został doprowadzony w końcu do porządku. Tak pewnie zostanie do
następnej wizyty kolegów syna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.