środa, 19 listopada 2014

Wizyta kolegów syna



Dziś do mojego syna przyszło trzech kolegów. Chłopcy bawili się spokojnie w pokoju dzieci, układali na dywanie klocki. Tak jak zwykle przyniosłam im do pokoju mały stoliczek, na którym postawiłam chrupki, ciasteczka i paluszki. Nalałam też każdemu szklankę soku. Po skończonej zabawie syn odprowadził kolegów do wyjścia i pożegnał się z nimi. Zajrzałam do pokoju, żeby sprawdzić, czy pozostawili po zabawie względny porządek, jednak to, co zobaczyłam, na porządek raczej nie wyglądało. Rozsypane na dywanie klocki i zabawki, rozkruszone ciastka, paluszki i chrupki, poklejony stolik. Razem z synem i jego młodszą siostrą zabraliśmy się do pracy, żeby zdążyć posprzątać pokój, zanim pójdziemy spać. Syn pozbierał wszystkie klocki z podłogi i z biurka, ja odniosłam do kuchni miseczki i szklanki, a młodsza córka zajęła się wycieraniem stolika i biurka, co zajęło jej mniej więcej tyle czasu, ile nam posprzątanie całego pokoju. Syn, gdy już skończył zbierać klocki, poukładał na półkach wszystkie swoje bibeloty. Ja przyniosłam odkurzacz i dokładnie odkurzyłam dywan w pokoju. Na koniec zostawiłam sobie mycie naczyn. Potem musiałam jeszcze raz powycierać stolik i biurko, żeby troszkę poprawić po mojej małej córeczce. Przy okazji wytarłam też parapet i półki z kurzu oraz podlałam kwiatki. Pokój został doprowadzony w końcu do porządku. Tak pewnie zostanie do następnej wizyty kolegów syna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.