Od pewnego czasu zauważam przy każdym sprzątaniu, że kończą
mi się kolejne płyny do mycia. Postanowiłam więc zrobić dokładną listę zakupów
z brakującymi rzeczami. Okazało się, że moja lista jest dość długa, więc
wybrałam się do marketu, żeby zrobić zakupy i uzupełnić braki. Na liście, oprócz
produktów spożywczych, znalazły się chyba wszystkie możliwe płyny i proszki,
jakich używam podczas sprzątania. To też na początku zakupów pojechałam z wielkim
wózkiem na część gospodarczą. Najpierw wybrałam proszek do prania. Przyda się,
kiedy będzie pranie pościeli, ręczników, czy obrusów. Kupiłam też proszek do
prania firanek. Pranie firan czeka na mnie w pralce, której nie włączyłam, bo
właśnie brakło mi proszku. Do mycia umywalki, wanny i kabiny prysznicowej
używam mleczka do czyszczenia, więc pojechałam na dział z płynami, żeby wybrać
odpowiednie mleczko. Wzięłam też z półki płyn do mycia szyb, którym zawsze
poleruję lustra, czy szyby w oknach i drzwiach. Długo zastanawiałam się nad
płynem do czyszczenia i dezynfekcji toalety. Chciałam kupić taki, który jak
najlepiej będzie usuwał kamień. Teraz mycie podłóg. Mam w mieszkaniu podłogę
drewnianą i taką z płytek, więc potrzebuje płyn do pielęgnacji drewna oraz uniwersalny
płyn do mycia. Płyn do pielęgnacji drewna przyda się nie tylko do podłogi.
Czeka mnie przecież mycie boazerii, mycie frontów szafek, mycie drzwi, mycie
mebli z zewnątrz, a te wszystkie rzeczy są przecież drewniane. W łazience muszę
jeszcze uzupełnić mydło w płynie i papier toaletowy, więc i po to pojechałam.
Po powrocie do domu czeka na mnie mycie naczyń. Kupiłam więc ściereczki, gąbki
i duży płyn do mycia naczyń. Potem jeszcze pokupiłam trochę rzeczy spożywczych
i tak na zakupach zeszło mi pół dnia. A ile za to wszystko zapłaciłam? O ho ho!
Lepiej nie mówić!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.