Wcale nie jest tak, że każdy może sprzątać. Jakoś tam pewnie może, ale
na pewno nie każdy jest tak samo skuteczny. Co innego sprzątać w swoim
mieszkaniu a co innego w pracy. Wielu studentów chcących sobie dorobić
podejmuje się sprzątania i ze zdziwieniem zauważa, że to nie jest takie proste.
Dostają za zadanie takie czynności, które zdarzało im się wykonywać w domu tj.
umycie podłogi i okazuje się, że szefowi nie podoba się sposób pracy. Dostają
wózek z mopem i wiadrem do podłogi, którego nie umieją obsłużyć i wydaje im
się, że obojętne jest jak często płucze się szmatę. Nie zakładają rękawiczek do
pracy, co też nie jest widziane łaskawym okiem. Nikomu się nie wydawało, że odkurzanie
i mycie schodów jest obciążane jakąś filozofią a tu niespodzianka. W niektórych
miejscach pracy można zastać szczególne procedury dotyczące sprzątania np. w
szpitalach, przychodniach. Jest to związane z koniecznością dezynfekcji i tym,
że ma się wiele pomieszczeń do posprzątania, więc trzeba wiedzieć jak pracować,
żeby się wyrobić w 8 godzin i być skutecznym. Okazuje się, że mycie szafek
pacjentów czy mebli z zewnątrz jest
ściśle określone. Taka praca. Dodatkowo ma się kontakt z bardzo silnymi
środkami, więc nie jest to praca dla osób mających skłonność do alergii. Trzeba
być nie tylko zdrowym, aby w Polsce chorować, ale także aby pracować jako
salowa czy sprzątaczka – to tak z przymrużeniem oka, ale rzeczywiście coś w tym
jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.