Jak
obiecałem w ostatnim poście tak teraz wywiązuje się ze swojej obietnicy.
Przeprowadzka udała się nad wymiar pomyślnie. Właścicielka przed odebraniem
kluczy sprawdziła całe mieszkanie. Nic nie powiedziała, tak więc poczułem ulgę,
że przynajmniej do kwestii czystości się nie przyczepiła. A to kobieta, która
ma naprawdę trudny charakter i załatwianie interesów z taką osobą nie należy do
czynności najmilszych. Dlatego też przyłożyłem się do sprzątania i nie ukrywam,
pracy trochę włożyłem, ale opłacało się, bo spokojne sumienie w ten sposób
uzyskałem, a o kaucji to już nie wspominam
Jak się domyślacie, najwięcej problemów sprawiła łazienka i
kuchnia. Mycie ubikacji nie jest czynnością która budzi dużo pozytywnych emocji.
Ale cóż i to trzeba przeżyć. W myciu łazienki pomógł mi środek silnie
wydzielający zapach, który sprawia że człowiek dostaje mdłości, ale jak to
reklamy mówią, zabija dziewięćdziesiąt dziewięć i dziewędźć dziesiętnych procent
bakterii.
W tym przypadku mogę powiedzieć że owa substancja chemiczna spisała się na medal. Wiadomo w łazience są jeszcze inne rzeczy które wymagają dłuższego poświęcenia
uwagi, a o których podczas codziennego sprzątania nie pamiętamy lub omijamy je ze względu na niewystarczającą ilości czasu, bo życie zmusza człowieka do nieustanego działania. Mam tutaj na myśli takie czynności jak:
czyszczenie zewnętrzne lamp, mycie szafek z zewnątrz, mycie pralki z zewnątrz,
lustra i wszelkich powierzchni szklanych. Wiadomo czynności te wykonuje się gdy
ich stan estetyczny jest tak przykuwający wzrok, lub zbliżają się święta. Cóż
dla mnie ta przeprowadzka była pewnego rodzaju świętem, a wiadomo święta szybko
mijają. Tak więc i ja mogę się pochwalić że owe święto szybko mi minęło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.