Dzisiejsze popołudnie miałam wolne. Mieszkanie posprzątane,
pranie suszyło się na suszarce, dzieci zajęły się zabawą, więc postanowiłam na
jakieś 2 godzinki wyrwać się z domu. Mieszkanie i dzieci zostawiłam pod opieką męża
i poszłam do koleżanki, która mieszka niedaleko ode mnie. Pomyślałam, że może
pogadamy trochę przy kawie, zwłaszcza że dość dawno się nie widziałyśmy. Wchodząc
do jej mieszkania od razu poczułam kwiatowy zapach jakiegoś płynu, chyba do
mycia podłóg. Idę dalej, patrzę, pod ścianą odkurzacz, na środku salonu wiadro
z wodą i moja koleżanka na kolanach ze ścierką w ręce. Akurat sprzątała w
salonie. Przed chwilą skończyła odkurzać i zabrała się właśnie za mycie
podłogi. Pomyślałam, że chyba przyszłam nie w porę i chciałam umówić się na
odwiedziny w inny dzien, żeby nie przeszkadzać jej w sprzątaniu, ale ona
zatrzymała mnie, mówiąc, że miło że wpadłam i żebym poczekała aż skończy mycie
podłogi, a potem razem wypijemy kawę i pogadamy. Tak też się stało. Gdy podłoga
była już umyta, koleżanka zrobiła nam po kawie, przygotowała ciasteczka i
porozmawiałyśmy sobie delektując się dobrą kawką. W związku z sytuacją, w
jakiej zastałam ją dziś na początku mojej wizyty, rozmowa zeszła na tematy
sprzątania, a dokładniej na temat płynów do mycia i środków do czyszczenia.
Wymieniałyśmy opinie na temat różnych płynów do mycia, proszków, mleczek do
czyszczenia, mówiłyśmy sobie która czego używa i z jakim skutkiem działają te
środki. Takie tam babskie pogaduszki. Po kawie koleżanka zabrała się za dalsze
prace przy sprzątaniu, ja pomogłam jej umyć i wypolerować lustra, po czym
pożegnałyśmy się i poszłam do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.