Sprzątanie to zajęcie na okrągło, każdy o tym wie, nic nowego, chociaż są osobniki które uważają trochę inaczej. Dzieci, jak sama nazwa wskazuje, nie do końca ukształtowana fizycznie i psychicznie istota w wieku różnym, mało liczbowym. Dzieciom można powtarzać, że powinny dbać o porządek, bo to ich pokój, przesiadują tam, śpią itd., ale nie dociera. Odkurzanie dywanu, ścieranie kurzu, wycieranie półek i tym podobne to dla nich zbyteczne zajęcie, im nie przeszkadza walający się po podłodze papier, rozwalone ciuchy, czy umazane biurko, poczekają aż ktoś z dorosłych to zrobi. Trzeba ich pilnować, by nie zostawiali brudnych kubków po napojach, tylko poszli i umyli, co też jest trudne do zrozumienia, bo przecież mama, czy tata jak myją to umyją i moje. Odkurzanie dywanu zbyteczne, bo zaraz i tak się nakruszy, a piasek z butów to przy okazji jak będzie się odkurzać w całym mieszkaniu. Książki na biurku, czy półce też się same poukładają, drzwi się umyją, samo się zrobi jak zawsze, tyle tylko że zawsze to ktoś z dorosłych sprząta ten harmider jak one są w szkole i nie myślą o tym, że są jeszcze inne rzeczy do zrobienia, a nie sprzątanie po leniuszkach.
Jednak jest na to sposób, albo od małego uczyć porządku, jak dziecko rozwali zabawki, żeby po sobie położyło na miejsce gdy już się nie bawi, czy odłożyło książeczkę na półkę gdy obejrzało obrazki. Taki sposób jest prosty, bo dzieciom można powiedzieć, że to część zabawy, że misio, lalka, czy bajeczka teraz odpocznie, a potem znów się pobawią. Ze starszymi jest już gorze, szczególnie, że z nimi bawić się w porządki, to raczej nie przejdzie. Trzeba zastosować inny sposób, sprzątać razem, na zasadzie, że one wykonują więcej czynności, my po prostu robimy wolniej i ich chwalimy jakie są zwinne, pochlebstwa działają na wszystkich, albo zostawiamy bałagan i jak zaczną się potykać o własne rzeczy to może się domyślą, że nikt nie jest ich służącym i sami muszą zadbać o estetykę swojego lokum, bo obciach zaprosić kolegę, czy koleżankę do krainy brudnych gaci, pajęczyn i ogólnego rozgardiaszu.
Tak to bywa z małoletnimi, ale przecież każdy kiedyś był młody i niechętnie sięgał po szmatkę, czy odkurzacz. Dzieci dorosną, będą miały swoje dzieci, będą po nich sprzątać i narzekać i tak w kółko. Tak już jest, ale porządek musi być, wie o tym mały i duży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.