Jest dziś taki piękny dzień, słoneczny i ciepły, chociaż
listopadowy. Podczas późnej jesieni i zimą raczej nie sprzątam balkonu jakoś
szczególnie, tym bardziej że rzadko się z niego korzysta, kiedy jest zimno i
mokro lub leży na nim pełno śniegu. Tym razem jednak jest inaczej. Mimo tego,
że jest połowa listopada, z racji pogody i niezbyt czysto wyglądającego
balkonu, wzięłam się za jego generalne posprzątanie. Trzeba było pozamiatać
płytki, bo leżało na nich pełno śmieci, liści i kurzu. Wytrzepałam też i
wyczyściłam wycieraczkę leżącą przed drzwiami do salonu. Następnie umyłam
balustradę. Niby nie wyglądała na brudną, ale woda po jej umyciu była po prostu
czarna. Kolejną czynnością było umycie stojących na balkonie krzeseł i stolika,
a także doniczek na kwiaty z zewnątrz. Potem podlałam kwiaty, poobcinałam suche
liście. Na końcu umyłam płytki na balkonie. Mycie podłogi musiałam powtórzyć
dwa razy, bo taka była brudna i zakurzona. Balkon wyglądał po tym sprzątaniu
czyściutko i elegancko, a ja poczułam się, jakby to były wiosenne porządki,
zapowiadające przyjemną wiosnę i ciepłe lato, a nie sprzątanie przed zimą u
schyłku jesieni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.