wtorek, 25 listopada 2014

„o sprzątaniu po moim gotowaniu”

  • Witam
            Zgodnie z obietnicą dzisiaj będzie trochę o sprzątaniu w kuchni, a konkretnie „o sprzątaniu po moim gotowaniu” W czwartek postanowiłem że ugotuję fasolkę po bretońsku.  fasole należy uprzednio namoczyć w wodzie tak aby nadawała się do ugotowania. W tym miejscu zaczęła się cała przygoda. W mojej małej, skromnej kuchni nie ma dużych garnków dlatego w piątek przeżyłem lekki szok ponieważ z pół kila fasoli zrobiło się kilo, jak nie więcej :). Fasola wręcz wychodziła z garnka. Dlatego postanowiłem  rozdzielić ją na trzy części. Takim sposobem uzyskałem trzy porcje fasoli. Koncepcja okazała się trafiona, bo za jednym razem uzyskałem trzy rodzaje naprawdę pysznego dania, którego nadmiar mogłem zmagazynować w zamrażarce i lodówce. Radość była ogromna. Jednak moje szczęście nie trwało długo. Świadomość, że mam całą kuchnie do sprzątania, przyprawiła mnie o zawrót głowy. A naj gorszy okazał się brak czasu. Spoglądając na zegarek uświadomiłem sobie, że nie mam czasu na sprzątanie, bo musiałem biegnąć na uczelnie. Zostawiłem cały bałagan z myślą „gdy wrócę to posprzątam”. Okazało się, że po powrocie byłem tak zmęczony, że miałem siłę tylko na podgrzanie pysznej fasoli i od razu poszedłem spać Nawet prysznic nie zregenerował moich sił. Na drugi dzień okazało się, że był to błąd, ponieważ liczne dowody mojego gotowania zdążyły się już utrwalić. Piec wyglądał tak, że aż strach było do niego podejść, a spoglądając na naczynia w zlewie odnosiło się wrażenie, że zaraz same wyjdą z niego. Dlatego podwinąłem rękawy i przystąpiłem dzielnie do pracy. Mycia garnków i naczyń zajęło mi sporo czasu. Niestety nie posiadam owego luksusu jakim jest zmywarka. Dlatego czynność ta zajęła mi tak dużo czasu. Najgorsze były oczywiście gary, zaschnięty, przypalony tłuszcz, prawie jak na reklamie, z małym wyjątkiem, że to tak prosto się nie myje.
    Po umyciu wszystkich garnków, naczyń i wszelkiego rodzaju sztucy przystąpiłem do szorowania zlewozmywaka. W dalszej kolejności umyłem wszystkie blaty od szafek i stołu kuchennego. Musiałem nawet umyć fronty wszystkich szafek. Na koniec zostawiłem sobie wspomnianą kuchenkę gazową. Musiałem umyć nawet zewnętrzną powierzchnie kuchenki, bo ślady mojego gotowania bały wszędzie. Na sam koniec umyłem całą podłogę w kuchni. Po tej przygodzie zdałem sobie sprawę, że lepiej umyć wszystko od razu a nie zostawiać sobie takiego szczęścia na później.  
    Pozdrawiam wszystkich.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.