Do mojej córki często przychodzą koleżanki i nic w tym nadzwyczajnego, dziewczynki lubią się spotykać i pogadać . Jednak dzisiaj odwiedziła nas Ruda, oczywiście to nic zaskakującego, bo to koleżanka Natali i często nas odwiedzą. Dzisiaj jednak nie przyszła sama, towarzyszyła jej nowa przyjaciółka, jak się wyraziła, która zachowywała się inaczej niż zwykłe dziewczęto, no oczywiście, że inaczej, była to była mała i urocza sunia rasy York.
Nic w tym nie byłoby nadzwyczajnego, ale jak wszystkie dzieci tak i moja córka ma hopla na punkcie psów, więc zaczęło się wariactwo, zabawa w berka, szukanie pieska, karmienie i cały dom zamienił się w plac zabaw dla szaleńców. Piesek oczywiście nie znał naszego domu, więc zaczął wszędzie węszyć i wtykać nos w każdy kąt, istny mop ma kurze zza tapczana, fotela i różnych zakamarków. Wprawdzie sprząta się często i myje podłogi i kąty, ale taki wiercipięta zawsze coś wyciągnie z dziury, czy wygrzebie ziemię z kwiatka nosem, czy łapką. Pomocników mu oczywiście nie brakowało, bo dwie szczęśliwe dziewczynki nie opuszczały go na krok, goniąc i wyciągając ją z pod stolika, zza kanapy, czy z kątów w pokojach, zrobił się taki bałagan, że po wizycie milusiej suni musieliśmy zrobić mały porządek, no nie taki mały, na szczęście Natalia nie marudziła, że musi odkurzyć dywany z okruszków, zetrzeć rozlane napoje na stoliku i pozamiatać podłogę w kuchni. Następnie ja szybko zmyłem podłogi i po godzinie nie było śladu z wizyty Rudej i jej sympatycznej i wesołej towarzyszki. Teraz tylko muszę wysłuchiwać, że córka też chce pieska, że będzie po nim sprzątać i twierdzi, że jej piesek nie będzie tak brudził, bo go wytresuje i że będzie z nim wychodziła na spacery, choć wiadomo, że rano to i tak spada na barki rodziców i tak dalej i tak dalej. Cóż mamy teraz temat do dyskusji o pieskach, porządku i obowiązkach dla dzieci, na coś się ta wizyta jednak przydała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.