czwartek, 27 listopada 2014

Mania szorowania

Już wiele razy widziałam, jak kobiety robią zakupy środków czystości do swoich domów: coś do mycia, coś do prania i do szorowania. A tu w telewizji nikt środków do szorowania nie reklamuje, szorują tylko osoby, do których przychodzi sąsiadka lub ktoś z rodziny udzielić im reklamowej rady w reklamowym świecie, że nie trzeba już nic szorować. Mycie i dezynfekcja toalety nie wymaga niczego więcej jak zaaplikowania płynu, który wszystko rozpuści, zrobi pogrom na żyjące tam plastelinowe stwory wykrzywiające się okrutnie i wrzeszczące w niebogłosy, które są zarazkami czyhającymi na nasze zdrowie i życie. Mycie i polerowanie armatury odbywa się podobnie. Przetrzeć płynem umieszczonym na ściereczce kran, umywalki, wanny i... brud znika. Na dodatek wszystko wygląda jak nowe! Wszyscy śmiejemy się z reklam, nikt tak naprawdę w to nie wierzy. Jednak nazwa płynu się utrwala im częściej o nim wspominamy nawet w kpinach. Potem coś trzeba kupić w tym czy owym sklepie. I co kupujemy najczęściej? Statystyki wskazują, że to co znamy. A jak się słyszy reklamę kilka razy na dzień, to się ma wrażenie, że powtarzana tam nazwa jest nam doskonale znajoma. Wcale nie chodzi o to, że twórcy reklamy mają wszystkich za naiwniaków, którzy uwierzą w czarodziejskie oddziaływanie środka na czyszczenie przypalonej kuchenki czy piekarnika. Oni liczą na inne mechanizmy, które odzywają się i działają w ludziach automatycznie. Dlatego tak ważna jest świadomość takich prawidłowości oraz tego, co się kupuje.

Powinniśmy nagradzać swoją uwagą środki warte polecenia z powodu swojej skuteczności, przyjazności dla środowiska, dobrych dla zdrowia komponentów a nie robić to, czego chcą spece od reklamy, dla których nieważna jest jakość produktu, tylko wysokość sprzedaży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.