Jest piękne słoneczne popołudnie, a ja wraz z moim kolegą postanowiłem
wybrać się do nowo otwartej chińskiej restauracji na wspaniały obiad – kurczak w
cieście z makaronem. Niestety od pewnego czasu prześladuje mnie jakiś pech,
ponieważ gdziekolwiek się pojawię coś się musi wydarzyć. Również i dziś
wydarzyła się historia niczym z dobrej komedii, która spowodowała, że wspaniały
chiński obiad nie smakował tak jak powinien. Otóż najpierw długo zastanawialiśmy
się co takiego zamówić ponieważ oprócz wspomnianego wcześniej kurczaka z
makaronem Lista serwowanych dań była bardzo długa, aż w końcu nie chcąc nadto
ryzykować zamówiliśmy poleconego przez znajomych kurczaka w cieście z
makaronem, oraz dwie butelki wody gazowanej. Po około dwudziestu minutach danie
znalazło się na naszym stoliku i wyglądało naprawdę smakowicie. Postanowiliśmy
jednak wzbogacić jego smak o dodatkowy sos słodko-kwaśny. Zauważyłem, iż Pani z
obsługi sprząta właśnie stolik znajdujący się obok nas, wycierając dokładnie jego
powierzchnię dlatego postanowiłem poprosić
o dzbanek sosu, który po krótkiej chwili znalazł się na naszym stoliku. Niestety
jak się później okazało było to chyba najgorsze co mogłem zrobić w dniu
dzisiejszym. Otóż próba urozmaicenia swojego dania okazała się nieudolna, a
prześladujący mnie pech najwyraźniej właśnie w tej chwili postanowił
przypomnieć mi o swoim istnieniu. Dzbanek był pełen, a ja jednym ruchem ręki
wylałem pół jego zawartości na własny talerz. Zrobiłem to w tak nieudolny
sposób, że danie przypominało raczej sos słodko kwaśny z dodatkiem kurczaka i
makaronu, a nie odwrotnie. Wszystko wylewało się poza powierzchnie talerza
robiąc tym samym niesamowity bałagan na naszym stoliku i tuż pod nim. Od tej
chwili zamiast kosztować się chińskim daniem musiałem rozpocząć sprzątanie
wykorzystując do tego celu wszystkie serwetki, których i tak okazało się
stosunkowo za mało. Niestety po opuszczeniu tego lokalu, postanowiłem nigdy
więcej go już nie odwiedzić ponieważ z oddali obserwowałem jak wiele czasu
poświęciła Pani z obsługi na umycie blatu naszego stolika, oraz dokładne mycie
podłogi właśnie pod nim. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że pech w końcu
przestanie mnie prześladować i ze spokojem będę mógł odwiedzać równie
interesujące miejsca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.