wtorek, 25 listopada 2014

Prześladujący mnie pech



Jest piękne słoneczne popołudnie, a ja wraz z moim kolegą postanowiłem wybrać się do nowo otwartej chińskiej restauracji na wspaniały obiad – kurczak w cieście z makaronem. Niestety od pewnego czasu prześladuje mnie jakiś pech, ponieważ gdziekolwiek się pojawię coś się musi wydarzyć. Również i dziś wydarzyła się historia niczym z dobrej komedii, która spowodowała, że wspaniały chiński obiad nie smakował tak jak powinien. Otóż najpierw długo zastanawialiśmy się co takiego zamówić ponieważ oprócz wspomnianego wcześniej kurczaka z makaronem Lista serwowanych dań była bardzo długa, aż w końcu nie chcąc nadto ryzykować zamówiliśmy poleconego przez znajomych kurczaka w cieście z makaronem, oraz dwie butelki wody gazowanej. Po około dwudziestu minutach danie znalazło się na naszym stoliku i wyglądało naprawdę smakowicie. Postanowiliśmy jednak wzbogacić jego smak o dodatkowy sos słodko-kwaśny. Zauważyłem, iż Pani z obsługi sprząta właśnie stolik znajdujący się obok nas, wycierając dokładnie jego powierzchnię  dlatego postanowiłem poprosić o dzbanek sosu, który po krótkiej chwili znalazł się na naszym stoliku. Niestety jak się później okazało było to chyba najgorsze co mogłem zrobić w dniu dzisiejszym. Otóż próba urozmaicenia swojego dania okazała się nieudolna, a prześladujący mnie pech najwyraźniej właśnie w tej chwili postanowił przypomnieć mi o swoim istnieniu. Dzbanek był pełen, a ja jednym ruchem ręki wylałem pół jego zawartości na własny talerz. Zrobiłem to w tak nieudolny sposób, że danie przypominało raczej sos słodko kwaśny z dodatkiem kurczaka i makaronu, a nie odwrotnie. Wszystko wylewało się poza powierzchnie talerza robiąc tym samym niesamowity bałagan na naszym stoliku i tuż pod nim. Od tej chwili zamiast kosztować się chińskim daniem musiałem rozpocząć sprzątanie wykorzystując do tego celu wszystkie serwetki, których i tak okazało się stosunkowo za mało. Niestety po opuszczeniu tego lokalu, postanowiłem nigdy więcej go już nie odwiedzić ponieważ z oddali obserwowałem jak wiele czasu poświęciła Pani z obsługi na umycie blatu naszego stolika, oraz dokładne mycie podłogi właśnie pod nim. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że pech w końcu przestanie mnie prześladować i ze spokojem będę mógł odwiedzać równie interesujące miejsca.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.