piątek, 28 listopada 2014

Zakup odkurzacza cz. 1

Witam wszystkich.
W dzisiejszym poście chciałbym wspólnie z Wami zastanowić się na co należy zwrócić uwagę przy zakupie odkurzacza.
 Pewnie zastanawiacie się dlaczego wybrałem taki temat? A wybrałem dlatego ponieważ mam ku temu kilka powodów:
- Po pierwsze mój stary odkurzacz zaczyna odmawiać posłuszeństwa.
- po drugie wiem  jakie jest ważne zachowanie czystości w swoim mieszkaniu. Walka z kurzem i roztoczami, jest trudna, a bród czasem może być groźny dla zdrowia człowieka. Wydaje się czasem że stoimy na z goła przegranej pozycji ale czy na pewno tak musi być? .
- Po trzecie zastanówmy się ile sił i czasu poświęcamy na utrzymanie naszego otoczenia w nienagannym porządku. Ile pracy wkładamy, żeby zachować w należytej czystości nasze ulubione dywany, wykładziny.
Z tych powodów potrzebuje odpowiedniego sprzętu czyszczącego. Wiadomo można zabrać dywan pod pachę i poćwiczyć na trzepaku. Ktoś już pisał, że jest to bardzo fajna forma rozładowania złej energii, ale czy oby na pewno chciało by się wam przynajmniej raz w tygodniu powtarzać tę czynność? Wydaje mi się że nie.       Postanowiłem rozglądnąć się w sieci co można na ten temat znaleźć.  Okazało się, że informacji jest dużo, tak jak i oferowanych marek, rodzajów produktu itd. Mamy do dyspozycji ogromny wybór, dlatego na początku należy zastanowić się nad ilością środków finansowych jakie chcemy przeznaczyć na przyszły sprzęt.  Jeżeli już jesteśmy przy kwestii finansowej to chciałby Was zapytać jak to jest możliwe że ludzie potrafią kupić odkurzacz za 5 – tyś. zł, od akwizytora, skoro na rynku jest taki wybór? Tak więc chciałbym zasugerować tutaj dwie najważniejsze kwestie do przemyślenia, bez wchodzenia w szczegóły techniczne.
Po pierwsze: Do czego wykorzystujemy odkurzacz?
Po drugie: Ile chcemy wydać pieniędzy?
Dlatego chciałbym w tym miejscu zakończyć dzisiejsze rozważanie i od następnego razu rozpocząć od odpowiedzenia na postawione pytania, które są kluczowe przy zakupie praktycznie każdego przedmiotu.
Pozdrawiam


Wspomnienia

  Czasami jak robie porządki domowe nachodzą mnie wspomnienia jak byłem w internacie i trzeba było samemu dbać o porządek w pokajach. Mieszkałem z czterema kumplami i jak to chłopcy nie bardzo nam zależało na porządku, często walały się jakieś ubrania, porozwalane książki, czy zeszyty, a nie wspomnę już o resztkach, a raczej okruszkach, po jedzeniu, ogólnie harmider. Oczywiście były sprzątaczki, które dbały o porządek na korytarzu, czy świetlicy, a w pokojach to zmywały tulko podłogi i czasem okna, jak już były przybrudzone, ale o własne rzeczy, czy porządek w szafie, czy na półce trzeba było dbać samemu. Często się kłóciliśmy, jak na przykład komuś zapodziała się koszulka, czy skarpetka wpadła w kont. Ustalaliśmy sobie dyżury, kto dzisiaj zamiata, czy ściera kurze, ale najlepiej było samemu dbać o swój kąt, bo jak sam sobie zrobisz, to będziesz weiedział, że jest dobrze i dokładnie, i że nic się nie zapodzieje, gdy się zapomni coś schować. Bywały też dyżury, lub kary za złe zachowanie, sprzątania toalet, tego nikt nie lubił. Wiadomo chłopaki potrafią napaskudzić i zapach też nie zachęca do mycia ubikacji, czy pisuaru. W łazięce było już lepiej, wystarczyło umuć umywalki, przetrzeć lustra i zmyć podłogi. Było przy tym czsem trochę zabawy, gdy akurat wychowawca nie pilnował, zaraz podłoga pływała w wodzie, latały szmaty i ścierki.
  Teraz po latach przychodzi czasami taka nostalgia, wspomnienia, jak to człowiek był młody i przychodziły mu do głowy różne psikusy.

czwartek, 27 listopada 2014

Sprzątanie u babci



Wczoraj odwiedziłam moją babcię. Pojechałam do niej na cały dzień, żeby pomóc jej trochę w sprzątaniu. Babcia jest już starszą osobą, ma nieco ponad 80 lat. Mieszka sama i radzi sobie jeszcze całkiem dobrze, ale z racji wieku i stanu zdrowia nie wszystko sama da radę zrobić. Na codzień babcia sprząta sama, ale przy generalnych porządkach trzeba jej pomóc. Na początku zabrałam się za mycie okien. Babcia w tym czasie powycierała kurze ze wszystkich powierzchni. Umyłam okna, parapety zewnętrzne i wewnętrzne, oraz zmieniłam firanki. Potem razem z babcią powycierałyśmy kurze ze wszystkich bibelotów i poukładałyśmy na półkach. Umyłyśmy fronty szafek w kuchni, kuchenkę i zlewozmywak. W pokojach babcia podlała kwiatki, a ja zmieniłam pościel. Trzeba było także umyć lampy i kinkiety, bo były bardzo zakurzone i wypolerować lustro wiszące w przedpokoju. Umyłam też wszystkie drzwi i boazerię. W łazience umyłam wannę, umyłam umywalkę i umyłam toaletę. Uzupełniłam też mydło w płynie, a babcia wymieniła ręczniki. Na końcu odkurzyłam dywany i podłogi i umyłam podłogę. Babci już ciężko się schylać, więc mycie podłogi to dla niej duży kłopot, tym bardziej, że babcia nie uznaje mopa. Dawniej nie było przecież takich urządzeń, i podłogę myło się tylko ścierką. Po takim sprzątaniu babcia miała czyste i schludne mieszkanko. Po tej pracy wypiłyśmy razem herbatkę i zjadłyśmy ciasteczka, miło sobie rozmawiając. Babcia bardzo się ucieszyła, że znalazłam czas, żeby przyjechać i jej posprzątać mieszkanie. Raz na 2 lub 3 miesiące robimy z babcią takie dokładniejsze porządki w jej mieszkaniu.

Sprzątanie.

Czwartek. Pomogłem somsiadowi z złamaną nogą sprzątnoć łazienkę. W łazience znajduje się wanna, unywalka i toaleta oraz szawka na chenikalja. Napoczontek starłem kuże. Nastempnie wyciągnołem chemikalja z szafki tojest proszki do prania, płyny do mycia i do toalety. Wymyłem szafke w środku poczyn ustawiłem wcześniej wyciągniente żeczy. Po tej czynności umyłem szafke z zewnącz. Nastempnie umyłem wanne. Po wannie umyłem umywalke. Po umywalcze wypiliśny kawe. Gdy wypiliśmy kawe umyłem toalete, wymyłem podłoge. Nakoniec wyczyściłem dźwi.

Mania szorowania

Już wiele razy widziałam, jak kobiety robią zakupy środków czystości do swoich domów: coś do mycia, coś do prania i do szorowania. A tu w telewizji nikt środków do szorowania nie reklamuje, szorują tylko osoby, do których przychodzi sąsiadka lub ktoś z rodziny udzielić im reklamowej rady w reklamowym świecie, że nie trzeba już nic szorować. Mycie i dezynfekcja toalety nie wymaga niczego więcej jak zaaplikowania płynu, który wszystko rozpuści, zrobi pogrom na żyjące tam plastelinowe stwory wykrzywiające się okrutnie i wrzeszczące w niebogłosy, które są zarazkami czyhającymi na nasze zdrowie i życie. Mycie i polerowanie armatury odbywa się podobnie. Przetrzeć płynem umieszczonym na ściereczce kran, umywalki, wanny i... brud znika. Na dodatek wszystko wygląda jak nowe! Wszyscy śmiejemy się z reklam, nikt tak naprawdę w to nie wierzy. Jednak nazwa płynu się utrwala im częściej o nim wspominamy nawet w kpinach. Potem coś trzeba kupić w tym czy owym sklepie. I co kupujemy najczęściej? Statystyki wskazują, że to co znamy. A jak się słyszy reklamę kilka razy na dzień, to się ma wrażenie, że powtarzana tam nazwa jest nam doskonale znajoma. Wcale nie chodzi o to, że twórcy reklamy mają wszystkich za naiwniaków, którzy uwierzą w czarodziejskie oddziaływanie środka na czyszczenie przypalonej kuchenki czy piekarnika. Oni liczą na inne mechanizmy, które odzywają się i działają w ludziach automatycznie. Dlatego tak ważna jest świadomość takich prawidłowości oraz tego, co się kupuje.

Powinniśmy nagradzać swoją uwagą środki warte polecenia z powodu swojej skuteczności, przyjazności dla środowiska, dobrych dla zdrowia komponentów a nie robić to, czego chcą spece od reklamy, dla których nieważna jest jakość produktu, tylko wysokość sprzedaży.

środa, 26 listopada 2014

Sprzątanie.

Czwartek. Byłem u somsiada pomuc mu w sprzątaniu gdyż złamał noge. Wien pomogłem. Sprzątałem jego sypialnie. Starłem kuż z jego mebli, szafki nocnej, parapetów. Po tych czynnościac wytarłem z kużu lampke nocną i żyrandol. Umyłem klosze. Miendzy czasie wstawiłem brudne naczynia do zmywarki by je umyć poczym odkużyłem dywan. Gdy naczynia zostały unyte wytarłem je do sucha i poustawiałem je do szafek kuchennych. Na koniec umyłem zmywarke z zewnącz i we wewnącz.

Prześladujący mnie pech część 2



Kolejny piękny słoneczny dzień, który zapowiadał się bardzo spokojnie bez żadnych niespodzianek, aż tu nagle dzwonek do drzwi i niespodziewana wizyta teściowej. Oj w głowie jedna myśl będą kłopoty zwłaszcza, że od pewnego czasu prześladuje mnie jakiś pech. Do dziś pamiętam sytuację z nieszczęsnym sosem słodko-kwaśnym w chińskiej restauracji. Więc wizyta tak niespodziewanego gościa mogła tylko wywołać jedną myśl co gorszego może się jeszcze dziś wydarzyć? Otóż ze stoickim spokojem udałem się do kuchni by z „ochotą” zaparzyć kawę i przygotować słodki poczęstunek. Niestety w tej oto chwili prześladujący mnie pech przypomniał mi o swoim istnieniu. Najpierw podczas dokładnego mycia filiżanki do kawy po jej upuszczeniu na podłogę narobiłem niezłego hałasu i kłopotu, ponieważ w szybki sposób musiałem pozbyć się drobinek szkła poprzez dokładne sprzątnięcie podłogi. Później podczas procesu parzenia kawy prześladujący mnie pech odbił się jeszcze większym echem. Otóż w jakiś dziwny sposób trącając filiżankę pełną gorącej kawy, całą jej zawartość wylałem na stół. O ile drugą kawę zaparzyłem dość szybko, o tyle fakt posprzątania blatu stołu, oraz umycie podłogi stał się tematem przewodnim początkowej fazy rozmowy z ukochaną teściową. Oj ile to ona marudziła , że kobiety codziennie muszą dokładnie sprzątać swoje domostwa, muszą wycierać kurze, myć podłogi, odkurzać, myć naczynia itd. Oj ile ciekawych rzeczy mogłem posłuchać o wycieraniu kurzy z obrazów, książek, lamp i innych bibelotów. Ile to musiałem nasłuchać się o konieczności sprzątania lodówki, pralki i kuchenki mikrofalowej. Rozmowa na całe szczęście okazała się nieustającym monologiem, który zakończył się dopiero po telefonie teścia, który właśnie oznajmił swojej żonie, że już po nią przyjechał i nie ma za bardzo czasu na wizytę w moim domu. Czy zatem prześladujący mnie pech uratował sytuację poprzez zmianę tematu przewodniego na temat o sprzątaniu? Tego nie wiem, ale mam nadzieje, że długo się nie dowiem.

czyste ściany

  Kłopot ze ścianami polega na tym, że trudno je czyścić. Oczywiście zależy to od rodzaju pokrycia ścian, jedni mają tapety, inni boazerie, w kuchni, czy w łazience mamy płytki ceramiczne, a w pokojach najczęściej ściany malujemy i z tym jest najgorzej. Jeszcze w pokojach gościnnych to jak ci mogę, ale już w pokoju dzieci to czasem bywa koszmar, odbite palce, jakieś plamy nie wiadomo czy z soku, czy z coś innego ochlapało, niby przypadkiem, bo to nie one, ścianę którą niedawno wyczyściliśmy. Sami z resztą też musimy uważać, bo i nam się zdarza gdzieś dotknąć brudnymi palcami, ale zaraz, na świeżo się przetrze i nie ma śladu, a dzieciaki to lekceważą, co tam, za jakiś czas i tak będzie się malować, to będzie znowu czysto.
  Fajnie się sprząta jak ktoś ma kafelki w kuchni, czy w łazience, szczególnie na wszystkich ścianach, jak niektórzy już tak robią, wtedy wystarczy odpowiedni płyn i można pięknie umyć, potem wystarczy tylko przetrzeć na sucho żeby nie było zacieków i łazienka, czy część ściany w kuchni pokrytej kafelkami, lśnią jak nowe. W przedpokojach też bywa mniejszy kłopot, tam jak ktoś ma na  ścianie boazerię, to też wystarczy przetrzeć gąbkom, czy szmatką z płynem i śladu po plamach nie ma. Odkurzy się pajęczyny i czysto. Pomalowane ściany to jednak największy problem, trzeba za każdym razem uważać, szczególnie jak ktoś jada w pokoju, bo w kuchni już nie ma miejsca na stół taki by cała rodzina siadła razem i zjadła na przykład obiad. Ja mam ławę na środku i nie obawiam się, że ktoś pochlapie ściany zupą, ale i tak trzeba uważać. Pajęczyny, czy latem much to też wyzwanie. Pajęczynę to się odkurzy i z głowy, tylko pajączka trzeba wynieść na dwór. Muchy to co innego, nie walnie się takiej gazetą, czy łapką na much, bo zaraz będzie plama, którą ciężko się pozbyć, to samo z komarami, szczególnie te grube, czerwona plama murowana. Złapać też takiego owada trudno, czujne są i szybkie, ja łapie jak są na oknie lub na firance i myk za okno.
  Dobrze, że teraz są farby zmywalne, już się szykuje do zakupu takiej i może trochę miej będzie kłopotu, a owady to jakoś przemęczę, a zimą i jesienią ich nie ma, gdy najwięcej się przebywa w domy, gdy szybko ciemno i zimno.

Leśny zapach



Od pewnego czasu zauważyłem, iż w mojej kuchni pojawił się niepokojący zapach, który z dnia na dzień wydawał się coraz bardziej intensywny, a jego zniwelowanie poprzez użycie odświeżacza powietrza było wręcz niemożliwe. Cóż trzeba znaleźć w końcu przyczynę i pozbyć się jej raz na zawsze. Na początku myślałem, że to tylko zapach z kosza na śmieci więc postanowiłem dokonać jego opróżnienia i umycia. Jednakże po kilku godzinach okazało się, iż dokonanie tej czynności nie przyniosło pożądanego efektu i niepokojący zapach niczym bumerang powrócił i przypomniał o dalszych poszukiwaniach. Postanowiłem zatem dokonać kolejnej czynności, której niestety bardzo nie lubię, a mianowicie umyć wszystkie naczynia, które od dwóch dni wraz ze mną czekały na przybycie serwisu, ponieważ z niewiadomej mi przyczyny zmywarka znajdująca się w mojej kuchni odmówiła posłuszeństwa. Mycie ręczne zajęło mi około dwie godziny po czym udałem się na krótki odpoczynek. Niestety ów zapach postanowił mi przypomnieć o swoim istnieniu i skutecznie przerwać krótką popołudniową drzemkę. Postanowiłem więc  zabrać się za dalsze sprzątanie kuchni w poszukiwaniu przyczyny złośliwego zapachu. Wytarłem więc wszystkie szafki zewnątrz i wewnątrz, oraz dokładnie umyłem podłogę. Na koniec jeszcze tylko odświeżacz do powietrza i leśny zapach ogarnął całe wnętrze mojego domu, a ja mogłem spokojnie zasnąć myśląc, że w końcu mi się udało. Niestety kolejny dzień i znów rozczarowanie. Leśnego zapachu można by się długo doszukiwać, a smród był już tak intensywny, że nie dało się wytrzymać ani chwili dłużej. Postanowiłem więc wybrać się na spacer, by spokojnie pomyśleć co może być jego przyczyną. Długo nie wracałem, aż w końcu wpadłem na pomysł, że jedynym miejscem w które jeszcze nie zaglądałem jest lodówka. Wróciłem więc do domu, opróżniłem całą jej zawartość dokładnie umyłem wszystkie półki, a następnie odsunąłem od mebli by umyć również podłogę pod jej powierzchnią.  Oj i to był w końcu strzał w dziesiątkę. Okazało się, iż jakimś dziwnym trafem pod lodówką znajdował się mały kawałek śmierdzącego już pewnie ze starości mięsa. Nie wiem jak on tam się znalazł, ale wiem za to, że od tego momentu w moim domu rozlegał się tylko i wyłącznie zapach leśny, a smród zniknął raz na zawsze.

Czas na okna i podłogi.

Mycie okien zacznij od przetarcia na sucho ram i futryn
. Potem umyj je ciepłą wodą z detergentem. Jeśli są - wyczyść też żaluzje.
Do szyb
 najlepsze będą specjalne środki do mycia – w sklepach jest ich ogromny wybór. Dla
wygody wybieraj te w opakowaniach ze spryskiwaczem. Wystarczy wtedy spryskać powierzchnię
szyby i wytrzeć do sucha miękką, flanelową szmatką bądź papierowym ręcznikiem. Jeśli
szyby są bardzo zabrudzone, możesz je najpierw umyć je wodą z płynem do czyszczenia.
Na koniec przetrzyj wilgotną ściereczką karnisze i powieś
uprane wcześniej firanki i zasłony
. Do czyszczenia zasłon możesz użyć także odkurzacza z funkcją regulacji siły ssącej.
W przypadku podłóg najważniejsze jest dobranie odpowiednich środków czyszczących.
Praktycznie
do każdego rodzaju posadzki
 potrzebny będzie inny preparat.
Podłogi drewniane myjesz mokrą ścierką, wycierasz do sucha i pastujesz. Surowe, białe
deski
 szorujesz wodą z mydłem i wycierasz do sucha.
Podłogi lakierowane i panele laminowane
 również przecierasz na mokro używając specjalnych preparatów.
Terakotę i wykładziny z tworzyw sztucznych
 zmywasz ciepłą wodą z dodatkiem płynów przeznaczonych do takich powierzchni.
Przedświąteczne porządki to w większości domów czas trzepania dywanów. Wytrzepany
dywan
 możesz później wyprać, używając dostępnych w sprzedaży preparatów do czyszczenia
dywanów i tapicerki. Upierzesz nimi również chodniki i wykładziny.
Przyjrzyj się obiciom sofy, foteli bądź krzeseł - może im również przyda się odświeżenie.

szkoła podstawowa

Na Pomorzu w pewnej szkole podstawowej,uczniowie szóstej klasy wraz ze swoją wychowawczynią postanowiły posprzątać kuchnię i stołówkę szkolną.Część dzieci zabrała się za stołówkę.W której zaczęły od sprzątania,zmywania okien i parapetów.Myły stoły i krzesła wycierały kurze z grzejników,zamiotły i zmyły podłogę.Inne dzieci sprzątały w kuchni.Tam skolei zmywały naczynia,garki i sztućce.Myły mikrofale i lodówkę zewnątrz i wewnątrz.Sprzątały blaty,gazówke,drzwi wewnętrzne od kuchni.Na samym końcu umyły podłogę.Trzecia grupa uczniów zajmowała się sprzątaniem łazienki i ubikacji.w łazience umyły płytki na ścianach,zlew,lustro i podłogę.Uzupełniły mydło w płynie.Umyły i zdezynfekowały ubikację,uzupełniły papier toaletowy.Jak już skończyły sprzątać to przyszła do nich pani dyrektor i bardzo im podziękowała.

wtorek, 25 listopada 2014

Prześladujący mnie pech



Jest piękne słoneczne popołudnie, a ja wraz z moim kolegą postanowiłem wybrać się do nowo otwartej chińskiej restauracji na wspaniały obiad – kurczak w cieście z makaronem. Niestety od pewnego czasu prześladuje mnie jakiś pech, ponieważ gdziekolwiek się pojawię coś się musi wydarzyć. Również i dziś wydarzyła się historia niczym z dobrej komedii, która spowodowała, że wspaniały chiński obiad nie smakował tak jak powinien. Otóż najpierw długo zastanawialiśmy się co takiego zamówić ponieważ oprócz wspomnianego wcześniej kurczaka z makaronem Lista serwowanych dań była bardzo długa, aż w końcu nie chcąc nadto ryzykować zamówiliśmy poleconego przez znajomych kurczaka w cieście z makaronem, oraz dwie butelki wody gazowanej. Po około dwudziestu minutach danie znalazło się na naszym stoliku i wyglądało naprawdę smakowicie. Postanowiliśmy jednak wzbogacić jego smak o dodatkowy sos słodko-kwaśny. Zauważyłem, iż Pani z obsługi sprząta właśnie stolik znajdujący się obok nas, wycierając dokładnie jego powierzchnię  dlatego postanowiłem poprosić o dzbanek sosu, który po krótkiej chwili znalazł się na naszym stoliku. Niestety jak się później okazało było to chyba najgorsze co mogłem zrobić w dniu dzisiejszym. Otóż próba urozmaicenia swojego dania okazała się nieudolna, a prześladujący mnie pech najwyraźniej właśnie w tej chwili postanowił przypomnieć mi o swoim istnieniu. Dzbanek był pełen, a ja jednym ruchem ręki wylałem pół jego zawartości na własny talerz. Zrobiłem to w tak nieudolny sposób, że danie przypominało raczej sos słodko kwaśny z dodatkiem kurczaka i makaronu, a nie odwrotnie. Wszystko wylewało się poza powierzchnie talerza robiąc tym samym niesamowity bałagan na naszym stoliku i tuż pod nim. Od tej chwili zamiast kosztować się chińskim daniem musiałem rozpocząć sprzątanie wykorzystując do tego celu wszystkie serwetki, których i tak okazało się stosunkowo za mało. Niestety po opuszczeniu tego lokalu, postanowiłem nigdy więcej go już nie odwiedzić ponieważ z oddali obserwowałem jak wiele czasu poświęciła Pani z obsługi na umycie blatu naszego stolika, oraz dokładne mycie podłogi właśnie pod nim. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że pech w końcu przestanie mnie prześladować i ze spokojem będę mógł odwiedzać równie interesujące miejsca.  

Sprzątanie - never ending stroy

Jak się człowiekowi wydaje, że już wszystko posprzątał na błysk, to lepiej ucieszyć się i zamknąć temat. Nie myśleć już więcej. Bo po głębokim zastanowieniu zawsze okazuje się, że coś by się jeszcze przydało zrobić. Wyskakuje takie np. mycie drzwi wewnętrznych, o którym niekoniecznie myśli się przy każdej sobocie. No i trzeba robić kolejny plan sprzątania, na kolejną sobotę, a jeszcze lepiej byłoby już coś do tej soboty zacząć. Kuchnia jest takim pomieszczeniem w domu, gdzie cały czas się sprząta na bieżąco, bo przecież się gotuje i brudzi. Non stop kolor – robota głupiego – sprząta, sprząta i ciągle jeszcze ma coś do posprzątania. Zwariować można i ani chwili odpoczynku, bo tu jeszcze umycie zewnętrznej powierzchni mikrofalówki czy lodówki by się przydało... Dobrze jak ma się do tej walki kilka osób w rodzinie, bo jeżeli wszyscy brudzą a sprzątanie zostawiają jednej to już gorzej. Może nie dla każdej kobiety utrzymywanie porządku to taki wielki kłopot i wysiłek jak dla mnie. Niektóre spełniają się przecież jako gospodynie domowe i uwielbiają prowadzić dom. Przecież dla takich gospodyń powstają programy telewizyjne typu Perfekcyjna Pani Domu i mają niezłe wyniki oglądalności. No i dobrze. Tak powinno być, że mamy wybór na czym w życiu będziemy się skupiać bardziej niż na innych rzeczach. Jeżeli ktoś woli wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów od składu i łamania publikacji no to ma do tego prawo. W każdym razie jak w domu jest posprzątane, to aż miło popatrzeć i pracować. I jakoś tak lżej się oddycha.

„o sprzątaniu po moim gotowaniu”

  • Witam
            Zgodnie z obietnicą dzisiaj będzie trochę o sprzątaniu w kuchni, a konkretnie „o sprzątaniu po moim gotowaniu” W czwartek postanowiłem że ugotuję fasolkę po bretońsku.  fasole należy uprzednio namoczyć w wodzie tak aby nadawała się do ugotowania. W tym miejscu zaczęła się cała przygoda. W mojej małej, skromnej kuchni nie ma dużych garnków dlatego w piątek przeżyłem lekki szok ponieważ z pół kila fasoli zrobiło się kilo, jak nie więcej :). Fasola wręcz wychodziła z garnka. Dlatego postanowiłem  rozdzielić ją na trzy części. Takim sposobem uzyskałem trzy porcje fasoli. Koncepcja okazała się trafiona, bo za jednym razem uzyskałem trzy rodzaje naprawdę pysznego dania, którego nadmiar mogłem zmagazynować w zamrażarce i lodówce. Radość była ogromna. Jednak moje szczęście nie trwało długo. Świadomość, że mam całą kuchnie do sprzątania, przyprawiła mnie o zawrót głowy. A naj gorszy okazał się brak czasu. Spoglądając na zegarek uświadomiłem sobie, że nie mam czasu na sprzątanie, bo musiałem biegnąć na uczelnie. Zostawiłem cały bałagan z myślą „gdy wrócę to posprzątam”. Okazało się, że po powrocie byłem tak zmęczony, że miałem siłę tylko na podgrzanie pysznej fasoli i od razu poszedłem spać Nawet prysznic nie zregenerował moich sił. Na drugi dzień okazało się, że był to błąd, ponieważ liczne dowody mojego gotowania zdążyły się już utrwalić. Piec wyglądał tak, że aż strach było do niego podejść, a spoglądając na naczynia w zlewie odnosiło się wrażenie, że zaraz same wyjdą z niego. Dlatego podwinąłem rękawy i przystąpiłem dzielnie do pracy. Mycia garnków i naczyń zajęło mi sporo czasu. Niestety nie posiadam owego luksusu jakim jest zmywarka. Dlatego czynność ta zajęła mi tak dużo czasu. Najgorsze były oczywiście gary, zaschnięty, przypalony tłuszcz, prawie jak na reklamie, z małym wyjątkiem, że to tak prosto się nie myje.
    Po umyciu wszystkich garnków, naczyń i wszelkiego rodzaju sztucy przystąpiłem do szorowania zlewozmywaka. W dalszej kolejności umyłem wszystkie blaty od szafek i stołu kuchennego. Musiałem nawet umyć fronty wszystkich szafek. Na koniec zostawiłem sobie wspomnianą kuchenkę gazową. Musiałem umyć nawet zewnętrzną powierzchnie kuchenki, bo ślady mojego gotowania bały wszędzie. Na sam koniec umyłem całą podłogę w kuchni. Po tej przygodzie zdałem sobie sprawę, że lepiej umyć wszystko od razu a nie zostawiać sobie takiego szczęścia na później.  
    Pozdrawiam wszystkich.   

Co lubimy a czego nie lubimy w sprzątaniu



Sprzątanie mieszkania, choć jest częstą i dobrze znaną czynnością każdej pani domu, to jednak nie zawsze i nie przez wszystkich jest lubiane. Niektóre panie wcale nie lubią sprzątać, co niestety widać w ich mieszkaniach niemal od progu, inne lubią to robić, a jeszcze inne, choć sprzątania nie lubią, traktują tę czynność jak zło konieczne, rzecz, którą trzeba zrobić i koniec. Są i takie osoby, które jedne czynności w sprzątaniu lubią, a innych nie lubią. Na przykład ja lubię mycie naczyń, wycieranie kurzu ze wszystkich powierzchni i ze wszystkich bibelotów, sprzątanie w szafkach, układanie w szafkach, mycie frontów szafek itp., ale nie lubię odkurzania dywanów i podłóg. Dlatego odkurzanie podłogi i dywanów zostawiam zawsze mężowi. Prawdę mówiąc, to nie lubię też mycia podłogi, bo mam duże mieszkanie i umycie wszystkich podłóg zajmuje sporo czasu, ale muszę to robić, bo nie lubię brudnych podług, więc je myję, choć akurat tej czynności raczej nie lubię. Lubię za to mycie schodów na klatce schodowej, bo myję je zawsze na końcu po umyciu podłóg. Lubię też mycie okien, pranie firan, wieszanie firanek, polerowanie szyb w oknach i wszelkie czynności związane z czystością okien. Lubię też takie zwyczajne sprzątanie łazienki, jak mycie umywalki, mycie wanny, mycie toalety, wymiana ręczników, uzupełnienie mydła w płynie itp. Gorzej z gruntownym sprzątaniem, takim jak mycie kafelek, czyszczenie pieca gazowego. Tego akurat nie lubię robić, ale na szczęście nie wykonuje się tych czynności zbyt często. Tak więc z sympatią do poszczególnych rzeczy w sprzątaniu bywa różnie. Nie wszystko musimy lubić robić, ważne, żebyśmy mieli czysto w mieszkaniu.