niedziela, 7 grudnia 2014

Sprzątanie na święta część 4



Wstałem skoro świt bo to już przecież czwarty dzień moich zmagań związanych ze tak zwanymi świątecznymi porządkami. Po obfitym śniadaniu od razu zabrałem się do pracy ponieważ postanowiłem dziś dokonać sprzątania dwóch pomieszczeń to jest pokoju gościnnego i sypialni. By tradycji stało się zadość dokonałem wpierw segregacji środków chemicznych zwracając przy tym dokładną uwagę co do czego użyć, a czego broń Boże nie używać. W związku z tym, iż pomieszczenia te sąsiadują ze sobą postanowiłem dokonać sprzątania ich w jednym dniu roboczym rozpoczynając swoją pracę od powycierania kurzy z mebli i dokładnym umyciu szafek wewnątrz. Następnie zabrałem się za okna i pranie firanek oraz zasłon. Po niespełna trzech godzinach pracy i małej przerwie na kawę zabrałem się za odkurzanie, oraz mycie podłóg stosując do tego celu specjalnie przygotowany roztwór składający się z trzech litrów ciepłej wody i dwóch nakrętek pachnącego płynu zakupionego w sklepie chemicznym i oczywiście poleconego przez przesympatyczną panią sprzedawczynie.  Najwięcej czasu pochłonęło odkurzanie przestrzeni pod łóżkami, oraz meblami, ale po tej czynności było już tak naprawdę z górki. Postanowiłem jeszcze tylko umyć dokładnie drzwi wewnętrzne, oraz wyczyścić wszystkie elementy oświetleniowe wymieniając przy tym przepalone żarówki. Tak naprawdę nie spodziewałem się tego, że sprzątanie dwóch pomieszczeń może pójść tak szybko, a to chyba z powodu, iż w dniu dzisiejszym nie odwiedziłem przesympatycznej pani sprzedawczyni pobliskiego sklepu chemicznego w celu uzupełnienia brakujących środków chemicznych. Postanowiłem więc pozostały czas wolny wykorzystać na posprzątanie ostatniego pomieszczenia a mianowicie korytarza. Zabrałem się zatem za dokładnie sprzątnięcie ścian i umycie podłogi, a także powycierałem kurze z obrazów wiszących na ścianach korytarza. Pozostało jeszcze tylko użycie jakiegoś magicznego świątecznego zapachu, oraz ubranie choinki pod którą mam nadzieje znaleźć długo wyczekiwane prezenty. Oj zapomniałem zupełnie o liście do Świętego Mikołaja, ale to już chyba opiszę w kolejnym swoim poście.
Do napisania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.