Wstałem skoro świt bo to już przecież czwarty dzień moich
zmagań związanych ze tak zwanymi świątecznymi porządkami. Po obfitym śniadaniu
od razu zabrałem się do pracy ponieważ postanowiłem dziś dokonać sprzątania
dwóch pomieszczeń to jest pokoju gościnnego i sypialni. By tradycji stało się
zadość dokonałem wpierw segregacji środków chemicznych zwracając przy tym
dokładną uwagę co do czego użyć, a czego broń Boże nie używać. W związku z tym,
iż pomieszczenia te sąsiadują ze sobą postanowiłem dokonać sprzątania ich w
jednym dniu roboczym rozpoczynając swoją pracę od powycierania kurzy z mebli i
dokładnym umyciu szafek wewnątrz. Następnie zabrałem się za okna i pranie
firanek oraz zasłon. Po niespełna trzech godzinach pracy i małej przerwie na kawę
zabrałem się za odkurzanie, oraz mycie podłóg stosując do tego celu specjalnie
przygotowany roztwór składający się z trzech litrów ciepłej wody i dwóch
nakrętek pachnącego płynu zakupionego w sklepie chemicznym i oczywiście
poleconego przez przesympatyczną panią sprzedawczynie. Najwięcej czasu pochłonęło odkurzanie przestrzeni
pod łóżkami, oraz meblami, ale po tej czynności było już tak naprawdę z górki.
Postanowiłem jeszcze tylko umyć dokładnie drzwi wewnętrzne, oraz wyczyścić
wszystkie elementy oświetleniowe wymieniając przy tym przepalone żarówki. Tak
naprawdę nie spodziewałem się tego, że sprzątanie dwóch pomieszczeń może pójść
tak szybko, a to chyba z powodu, iż w dniu dzisiejszym nie odwiedziłem
przesympatycznej pani sprzedawczyni pobliskiego sklepu chemicznego w celu
uzupełnienia brakujących środków chemicznych. Postanowiłem więc pozostały czas
wolny wykorzystać na posprzątanie ostatniego pomieszczenia a mianowicie korytarza.
Zabrałem się zatem za dokładnie sprzątnięcie ścian i umycie podłogi, a także
powycierałem kurze z obrazów wiszących na ścianach korytarza. Pozostało jeszcze
tylko użycie jakiegoś magicznego świątecznego zapachu, oraz ubranie choinki pod
którą mam nadzieje znaleźć długo wyczekiwane prezenty. Oj zapomniałem zupełnie
o liście do Świętego Mikołaja, ale to już chyba opiszę w kolejnym swoim poście.
Do napisania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.