Jutro wybieramy się na urodziny do
mojego 7-letniego siostrzeńca. Tak jakoś się złożyło, że wcześniej nie miałam
czasu, żeby kupić prezent, więc zrobiłam to dopiero dzisiaj. Prezent kupiłam,
ale przy tej okazji kupiłam też trochę rzeczy do lodówki i płyny do sprzątania.
Odwiedziłam część gospodarczą dużego marketu. Najpierw wybrałam proszek do
prania. Przyda się, kiedy przed świętami będzie pranie pościeli, ręczników, czy
obrusów. Kupiłam też proszek do prania firanek, mleczko do czyszczenia, płyn do
mycia szyb i do mycia toalety. Do tego dołożyłam mydło i dużą paczkę papieru
toaletowego i miałam pełniutki wózek. Po powrocie do domu rozpakowałam i
pochowałam wszystkie zakupy, po czym zabrałam się za sprzątanie. Zazwyczaj
sprzątam w sobotę, ale skoro nie będzie mnie w domu, to musiałam zrobić
wszystko dzisiaj. Odkurzyłam podłogi i wykładziny, umyłam podłogi, powycierałam
kurze z mebli i parapetów, umyłam lustro na drzwiach od szafy, które wiecznie
jest brudne i czymś umazane, podlałam kwiatki i umyłam umywalki. Potem ugotowałam
obiad. Zrobiłam dziś zupę ogórkową i naleśniki z serem. Po obiedzie umyłam
naczynia, wytarłam stół, umyłam blat kuchenny i umyłam kuchenkę. Na koniec
wieczorem odkurzyłam i umyłam schody na klatce schodowej i wytrzepałam
wycieraczkę, bo bardzo nie lubię, jak mi się piasek wnosi do mieszkania z klatki,
zwłaszcza gdy mam świeżo umyte podłogi. Bardziej generalne sprzątanie, czyli mycie
okien i zmiana pościeli, zostawiłam na kiedy indziej, ale ogólnie mieszkanie było
ogarnięte przed wyjazdem, a ja lubię, kiedy po naszym powrocie do domu jest tak
miło i czysto. Jeszcze tylko się spakować i możemy jutro jechać na urodziny!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.