środa, 3 grudnia 2014

Dzień pierwszy.

Złota rączka – Benek, Bernard, czy może inaczej, jak mówi jego Pani – Bernardyn. Ja mówię syncio, a do złotej rączki dodaję jeszcze, - dla humoru – brylantowe gardełko! Nie nadużywa wyskokowych trunków, to tak dla ogólnej informacji!
Ja, leżałem sobie wygodnie w szpitalu, a syncio ciężko pracował! Pracował, jak to się mówi – po fajrancie, bo chłop jest jeszcze czynny zawodowo. I każdego dnia dzwonił do mnie, i opowiadał, co się wydarzyło, i co robił. A roboty miał masę! Sufit, ściany i wszystko to, co przy remoncie zrobić trzeba. Dobrze, że okna są plastikowe, to odpadało malowanie!
Dzień pierwszy, lub jak kto woli pierwszy po fajrant.
  • piiiii, - nie mogę tu użyć słów, jakich użył – co się tu działo! Nie bardzo wiedziałem od czego zacząć!
Biedny, nie wiedział, że miałem lokatora? Musiał wiedzieć! Ja przecież mieszkam gdzie indziej. No, dobrze! Mieszkam w dwóch mieszkaniach. W dwóch miejscowościach. Nie kłamię! To może wydawać się fajne, i jest fajne, ale kłopoty są podwójne.
  • słuchasz mnie? - wrzasnął syncio do słuchawki.
  • Mówię do ciebie, co dzisiaj zrobiłem! Rozesłałem folię ochronną. Przykleiłem ją taśmą klejącą do listew przypodłogowych. Chociaż to durnego robota, bo listwy i tak się nie trzymają ani ścian, ani podłogi! To też trzeba będzie zrobić! Zabezpieczyłem też okno. Taką samą folią.
  • Ale synciu, po jakiego diabła okno żeś zabezpieczał? I tak je trzeba będzie myć! Podłogę zresztą też! Przecież widziałeś, jak to wszystko wygląda! - powiedziałem.
  • Nie chciał byś chyba, żebym to wszystko pochlapał farbą! Dopiero było by szorowanie!
  • Masz rację, nie pomyślałem o tym!
  • Później w ruch poszła miska z wodą, woda z chemią, szczota, inna szorowaczka, no i szpachelka. - ciągnął syncio – żebyś wiedział jaka brudna była woda! Musiałem ją kilka razy wymienić!
  • Współczuję! Roboty pełne ręce. - żałowałem kolegę.
  • Ale teraz już sobie idę, Spać! Jestem zmęczony!
  • Synciu, dzięki! Nie wiem jak bym sobie poradził bez ciebie! - zakończyłem rozmowę.
To, co mu na zakończenie powiedziałem, to święta prawda! Gdy jestem chory, bym nie miał jak to zrobić własnoręcznie.
Tak się rozpędziłem o tym remoncie, a blog jest ODKURZAJKA! Powinienem pisać o odkurzaniu, myciu, i wszystkim, co związane z porządkowaniem. Ale żeby się za to zabrać, najpierw trzeba zrobić remont.
Następny post będzie dzień drugi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.