środa, 10 grudnia 2014

Spotkanie z kolegą



Dziś przed południem spotkałam kolegę, którego nie widziałam bardzo dawno. Nie widzieliśmy się chyba dwa lata. Porozmawialiśmy chwilę przed sklepem, ale było dość zimno, więc kolega zaprosił mnie do siebie do domu na kawę. Zgodziłam się, chociaż prawdę mówiąc, chciałam dziś zacząć jakieś przedświąteczne porządki. Miałam w planie mycie okien i wycieranie kurzy ze wszystkich powierzchni. Pomyślałam sobie, że jeszcze jest dość czasu do świąt i zdążę z porządkami, więc przyjęłam zaproszenie kolegi. Mój znajomy to wieczny kawaler, mieszka sam, co w jego mieszkaniu dało się zauważyć. Widać było, że chociaż bardzo się stara, to jednak brakuje tu kobiecej ręki. Kolega zrobił nam kawę, przyniósł ciasto, a potem rozmawialiśmy sobie popijając kawkę. Trochę opowiadał mi o swojej pracy. Pytałam go, jak mu się mieszka i jak sobie radzi samotnie ze sprzątaniem mieszkania. Mówił, że chyba nie najgorzej. Co jakiś czas odkurza dywany i myje podłogi, trochę rzadziej wyciera kurze. Najbardziej natomiast nie lubi generalnego sprzątania, jak np. mycie okien, mycie lamp, mycie drzwi, trzepanie dywanów, mycie frontów szafek itp. Mówił, że przy generalnych porządkach czasem pomaga mu siostra, bo kolega raczej nie bardzo zna się na praniu firanek, prasowaniu firanek i ich zawieszaniu, więc te czynności woli zostawić siostrze. Nie lubi też sprzątania łazienki, mycia fliz, mycia umywalek, mycia wanny, mycia toalety. Jednak bardzo dobrze radzi sobie z wymianą ręczników i ze zmianą pościeli. I tak na rozmowie o sprzątaniu zleciały nam nie wiedzieć kiedy trzy godziny! Śmialiśmy się potem sami z siebie, że zamiast porozmawiać o czymś bardziej pasjonującym, my rozgadaliśmy się o sprzątaniu mieszkania. Trochę się zasiedziałam, a trzeba było pomyśleć o obiedzie dla domowników, więc pożegnałam się z kolegą, życzyłam mu powodzenia w sprzątaniu i poszłam do domu gotować obiad.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.