Skaranie boskie z tym sprzątaniem! Nic tylko: wynieś śmieci! Umyj
podłogę! Wytarcie kurzy samoczynnie nastąpi?! Dajcie żyć, rodzice. Cały świat
na człowieka czeka, krótkie życie, żeby wszystko zwiedzić, spróbować tego czy
owego, poznać ludzi, zwłaszcza póki się jest młodym. A tu w kółko o sprzątaniu,
składaniu, wycieraniu – brrr! Tym bardziej, że nigdy nie jest posprzątane raz
na zawsze i ciągle jeszcze czegoś nie zdążyło się zrobić. A jak już człowiek
myśli, że wszystko jest na błysk, okazuje się, że coś już zdążyło się
wybrudzić. I taka to głupiego robota! Są takie czynności, że w ogóle już
zmuszają do latania cały dzień ze szmatą a są totalnie bez sensu. A komu
potrzebne takie na przykład wytarcie poręczy schodów? Przecież cały czas są
wycierane przez odwiedzających nas gości i nas samych. Po co myć schody na
zewnątrz, jak na dworze pada? Nie lepiej poczekać aż pogoda się zmieni i
wszystko wyschnie? Wtedy szybciej się pozamiata brud nanoszony butami i po
kłopocie. Ale nie – takie i temu podobne zajęcia ciągle są wymyślane przez
rodziców nastolatkom, jakby człowiek żył, aby sprzątać i nic innego na świecie
nie miał do zrobienia. A to jeszcze takie nudnej jest, że hej! A żeby sam rodzic
się wyluzował i zamiast ciągłego szorowania i pucowania, mycie wanny i kafelków
zamienił by na coś dla ducha, to nie. Na koncert nie pójdzie, ze znajomymi się nie
spotka, bo tacy sami jak rodzic i o niczym porozmawiać nie można. No i takie to
życie. Tylko jedyna rozrywka to telewizor sobie włączyć i seriale i inne teleturnieje
jak ambrozję spijać z ekranu, tylko na to ich stać. Masakra!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.