poniedziałek, 19 stycznia 2015

Wredny napastnik.

To jest to, o czym piszę! Tak to wygląda! Dziadostwo! Niedobre!
Przebudziłem się po miłym wieczorze z Benkiem i jego panią i go zobaczyłem. Nie, nie takie wałki kurzu. Było go mniej, ale też widziałem, tego wroga, z którym walczę! Aż mną zatrzęsło, gdy ten podstępny nicpoń pojawił się w polu mojego widzenia!
Ale najpierw toaleta poranna, potem śniadanie, i do walki z agresorem!
Wyciągnąłem odkurzacz i do boju! Jak rycerz z lancą, tak ja z rurą zakończoną ssawką ruszyłem na znienawidzonego najeźdźcę. Po pewnym czasie już byłem zwycięzcą! Ten paskudnik był tylko w trudno dostępnych miejscach. I w tym momencie postanowiłem zmienić broń! Z wielkiej ssawki przeszedłem na małą ssaweczkę. Ten podstępnik nie miał żadnych szans ze mną! Uff, wygrałem!
Ale zwycięstwo było połowiczne... niestety. Ten znienawidzony podstępnik czaił się jeszcze na meblach. Zdałem sobie sprawę, że starał się tam właśnie ukryć przede mną.
Zestawiłem wszystkie bibeloty, aby te, które dadzą się włożyć do wody – umyć. A te, które tego wymagają wytrzeć wilgotną gąbką.
Bo ja wszystko wycieram gąbką! Dopiero później suchą ściereczką!
Przystąpiłem do wycierania niczym nie zastawionych tak zwanych powierzchni płaskich, jakie znajdują się w, i na meblach. Później wszędobylska chemia. Jakiś płyn do czyszczenia i konserwacji powierzchni drewnianych. Wypolerowałem. No, to już czas, aby ustawić wszystko na swoim miejscu!
Włączyłem muzykę.
No przecież! Jeszcze odkurzacz na swoje miejsce.
Zrobiłem kawę. Usiadłem w fotelu. Miło jest przy muzyce i przy kawie rozkoszować się zwycięstwem z tym wrednym, podstępnym i, tu z żalem muszę powiedzieć – nieuniknionym wrogiem. Wiem, że w niedługim czasie będę musiał znowu ruszyć na spotkanie z nim!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.