Minęły
Święta...
Może
ktoś pamięta moje poprzednie wpisy, i to co mi się przydarzyło.
Mam na myśli remont pokoju i wymianę pieca gazowego. To tak gwoli
przypomnienia. Nie powiem, taka sytuacja, zwłaszcza, że byłem po
pobycie w szpitalu, i jeszcze nadal nie do końca zdrowy – zmęczyło
mnie, to wszystko! Postanowiłem wyjechać. Jak postanowiłem, tak i
zrobiłem. Ale każdy wyjazd, ma to do siebie, że kiedyś trzeba
wrócić! Trzeba wrócić do rzeczywistości! W moim przypadku, do
pozostawionego bałaganu! I co? Trzeba się zabrać do sprzątania! A
było co robić!
Po
wymianie pieca pozostało niezłe pobojowisko. Zakasałem więc
rękawy i wziąłem się do roboty. W ruch poszła miotła, szmata,
gąbka, szczotka do szorowania i wszelkie produkty przemysłu
chemicznego! Całe szczęście, że w domu było już całkiem
ciepło. Że nic nie zamarzło! Że nie popękały rury z wodą. To
dopiero była by zabawa.
Na
początek zamiotłem wszystko, co pozostało po wymianie pieca.
Drobne odpryski tynku, jakieś opiłki, jakieś drobne śrubki i temu
podobne pozostałości. Później, wziąłem miskę z wodą i płynem
do mycia podłóg. Nie powiem jakim, żeby nie być posądzonym o
szerzenie reklamy! No więc woda z chemią, szczotka i do roboty!
Wyszorowałem podłogę, bo robotnicy chodzili w ciężkich butach i
to nie tylko po mieszkaniu, ale po podwórku też. Jakieś ciemne
smugi i inne wspomnienia po pracownikach musiały zniknąć!
Narobiłem się przy tym nie mało! Ale podłoga zaczynała
przypominać podłogę w domu a nie na hali produkcyjnej!
Nikogo
nie interesowało, że miałem już tego wszystkiego dość! Wspomnę
tylko jeszcze, że woda z płynem do podłóg była kilka razy
wymieniana! Cóż, że zmęczony? Pracowałem dalej! Trzeba było to
wszystko wytrzeć, wysuszyć i dalej – jakaś pasta, słowem dalej
chemia! Ale podłoga już wypastowana. Trzeba tylko wyfroterować.
Ale
w tak zwanym międzyczasie, więc kiedy pasta wyschła, poszedłem na
kawę. Nie macie pojęcia jak mi ta kawa smakowała!
No
jeszcze tylko wyfroterować podłogę.
Jeszcze
tylko wyczyścić wszystko, bo jest ze szkła i porcelany. Lustra,
umywalka, kabina prysznicowa... to wszystko musiało być
wyczyszczone!
Później
poukładałem na swoje miejsce wszystko, co się normalnie w łazience
znajduje i... było gotowe!
Nie
macie pojęcia, jak bobrze spałem tego dnia!
Jutro
jadę do B. Wszystko, o czym pisałem działo się w C. A tak na
marginesie, muszę sobie jeszcze kupić mieszkanie w A. i będzie
początek alfabetu!
Pozdrawiam
wszystkich i życzę w Nowym Roku 2015 jak najmniej sprzątania!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.