Raz na pewien czas robimy wspólnie z dziećmi generalne
porządki w ich pokoju. Pokój dziecięcy, to miejsce, w którym bałagan przekracza
wszelkie normy i zazwyczaj jest największy w całym domu. Porozrzucane zabawki,
rozsypane klocki i kredki, rozrzucone poduszki i ubrania, bałagan na biurku,
różne papiery, karteczki, rysunki, okruchy z ciastek, chrupek, paluszków itp.
Zastając w pokoju dzieci taki widok, zarządzam generalne sprzątanie pokoju.
Zajmuje nam to niestety czasem nawet kilka godzin, żeby doprowadzić pokój do
porządku. W sprzątanie angażują się wtedy wszyscy domownicy. Zazwyczaj
zaczynamy od posprzątania zabawek, co jest zadaniem dzieci. Potem syn robi
porządek na biurku, zbiera kartki i kredki i układa wszystkie rzeczy na biurku.
Mąż wyciera kurze ze wszystkich powierzchni, wyciera półki i wyciera parapet. Córka
układa wszystkie bibeloty na półkach i zbiera klocki. Ja zmieniam pościel, trzepię
poduszki, kołdry i koce oraz zaścielam łóżko. Składanie ubrań zostawiamy córce,
bo akurat to lubi robić. Kolejną czynnością jest sprzątanie w szafkach i
układanie w szufladach. Wyjmujemy wszystkie rzeczy, segregujemy, sprawdzamy, co
jest potrzebne, a co trzeba wyrzucić, potem na nowo wszystko układamy. Na
koniec mąż przychodzi z odkurzaczem i dokładnie odkurza wykładzinę. Ja podlewam
kwiatki, córka wyciera listwy przypodłogowe, a syn idzie wyrzucić śmieci,
których po takim generalnym sprzątaniu nazbiera się pełny kosz. Kiedy dzieci
zachwycają się pięknie wysprzątanym pokojem, ja piorę pościel i piorę brudne
ubrania, które były w pokoju i nikt wcześniej nie wyniósł ich do kosza na
brudną bieliznę. Taki porządek utrzymuje się przez kilka dni, jednak potem z
dnia na dzien bałagan w pokoju dzieci robi się coraz większy, aż do dnia, kiedy
znów trzeba wszystko na nowo porządkować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.