Jak człowieka dopadnie leń, to już wszystko będzie mu się wydawało
pracą. Czasem aż śmiech bierze, ale jeśli chodzi o sprzątanie, ten czy ów
mieszkaniec naszego domu wykręca się od takich nie wymagających wiele czasu i
energii czynności jak np. wymiana ręczników na świeże i czyste w łazience czy
kuchni. Mamy podział obowiązków i dyżury tygodniowe przy większych pracach i
zawsze wiadomo co do kogo należy. Jednak co jakiś czas pojawia się bardzo
zastanawiająca skleroza i to zawsze jest związane z wykonywaniem tak prostych
czynności porządkowych, że każdy popukał by się w czoło, jak niektórzy
kombinują by czegoś nie zrobić, choć to kombinowanie wymaga więcej wysiłku niż
po prostu wywiązanie się z obowiązku. Żeby nie było nieporozumień: nie mam na
myśli odkurzania dywanów i wykładzin czy mycia podłóg w całym domu, tudzież
akcji typu wiosenne porządki. Chodzi o tak prozaiczną czynność jak np. uzupełnianie papieru toaletowego i
ręczników papierowych. Niedawno mój syn, aby uniknąć obowiązku wolał zapłacić
swojej siostrze 5 złotych za uzupełnienie mydła w płynie za niego, ponieważ tak
strasznie mu się spieszyło, aby wyjść z kolegami. Jak cała sprawa się wydała, bo
zastałam córkę na tej czynności, wypaplała, że Tomek daje jej tak zarobić od czasu
do czasu i już wkrótce nazbiera sobie na upatrzoną książeczkę. Cóż, mogę podziwiać
kreatywność moich dzieci, ale nie chciałabym, aby nauczyły się, że za pieniądze
można wyzbyć się obowiązków poczynając już od takich niewielkich. Po rozmowie z
Tomkiem, poprosiłam, aby sam wyznaczył sobie karę a on na to, że woli wyskoczyć
z części kieszonkowego niż wykonywać babskie prace domowe. Nie mogłam tego zaakceptować
i za karę przez 2 tygodnie przejął wszystkie obowiązki siostry dodając do tego,
co sam normalnie musiał wykonać a do tego musi nosić przez ten czas... damski fartuszek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.