niedziela, 25 stycznia 2015

Praca nie praca, wykonać trzeba

Jak człowieka dopadnie leń, to już wszystko będzie mu się wydawało pracą. Czasem aż śmiech bierze, ale jeśli chodzi o sprzątanie, ten czy ów mieszkaniec naszego domu wykręca się od takich nie wymagających wiele czasu i energii czynności jak np. wymiana ręczników na świeże i czyste w łazience czy kuchni. Mamy podział obowiązków i dyżury tygodniowe przy większych pracach i zawsze wiadomo co do kogo należy. Jednak co jakiś czas pojawia się bardzo zastanawiająca skleroza i to zawsze jest związane z wykonywaniem tak prostych czynności porządkowych, że każdy popukał by się w czoło, jak niektórzy kombinują by czegoś nie zrobić, choć to kombinowanie wymaga więcej wysiłku niż po prostu wywiązanie się z obowiązku. Żeby nie było nieporozumień: nie mam na myśli odkurzania dywanów i wykładzin czy mycia podłóg w całym domu, tudzież akcji typu wiosenne porządki. Chodzi o tak prozaiczną czynność jak  np. uzupełnianie papieru toaletowego i ręczników papierowych. Niedawno mój syn, aby uniknąć obowiązku wolał zapłacić swojej siostrze 5 złotych za uzupełnienie mydła w płynie za niego, ponieważ tak strasznie mu się spieszyło, aby wyjść z kolegami. Jak cała sprawa się wydała, bo zastałam córkę na tej czynności, wypaplała, że Tomek daje jej tak zarobić od czasu do czasu i już wkrótce nazbiera sobie na upatrzoną książeczkę. Cóż, mogę podziwiać kreatywność moich dzieci, ale nie chciałabym, aby nauczyły się, że za pieniądze można wyzbyć się obowiązków poczynając już od takich niewielkich. Po rozmowie z Tomkiem, poprosiłam, aby sam wyznaczył sobie karę a on na to, że woli wyskoczyć z części kieszonkowego niż wykonywać babskie prace domowe. Nie mogłam tego zaakceptować i za karę przez 2 tygodnie przejął wszystkie obowiązki siostry dodając do tego, co sam normalnie musiał wykonać a do tego musi nosić przez ten czas... damski fartuszek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.