Miło jest gdy wchodzimy z zimnego dworu do przytulnego i ciepłego mieszkanka, gdy możemy ogrzać zziębnięte ręce przy kaloryferze. Jednak żeby było miło musimy zadbać o estetykę i czystość naszych grzejników.
Często dbamy o czyste okna i o biel naszych firanek, niektórzy potrafią nawet co miesiąc myć szyby, a może i częściej. W czasie mycia okien zdarza nam się przetrzeć kaloryfer, który jest umieszczony najczęściej pod oknami. Trzeba jednak co jakiś czas bardziej się postarać i dobrze wyczyścieć wszystkie żeberka w naszych grzejnikach, zbiera się tam dużo kurzu, różne żyjątka też lubią ciepło, suche i ciemne miejsce przyciąga pająki, które rozwieszają swoje pajączyny i tym samym brudzą nie tylko grzejnik, ale i ściany sąsiadujące. oraz okolice pod parapetem.
Mycie grzejnika jest dość pracochłonne, nie dowód, że trzeba myć na kuckach, lub na klęcząco, to jeszcze trzeba dokładnie wyczyścić każdy zakamarek, a to wymaga trochę czasu, szczególnie jak mamy kilka grzejników.
Ja mycie kaloryfera zaczynam od ułożenia pod nim albo szmatki, albo jakiś starych gazet, żeby woda nie rozlewała się po całym pokoju, bo niestety na sucho to się raczej dokładnie nie umyje. Następnie nalewam sobie wody do miski z jakimś płynem czyszczącym, do tego biorę jeszcze mleczko do czyszczenia, uniwersalne, gąbkę i niezbędną do tego szczotkę z długą rączką, specjalnie do tego celu mam taką samą szczotkę jak do czyszczenia toalet, oczywiście nie używam jej w toalecie. Tak przygotowany biorę się za szorowanie grzejników. Najpierw dokładnie omiotę wszystkie pajęczyny i kurz który się zebrał, a następnie za pomocą gąbki i wody z płynem myje wszędzie tam gdzie sięgnę ręką. Po wstępnym umyciu widać gdzie jest bardziej zabrudzone i gdzie brud nie chce zejść łatwo, wtedy do dzieła wkracza mleczko do czyszczenia. Dokładnie czyszczę wszelki brud, a w miejscach niedostępnych używam szczotki z rączką, super się sprawdza między żeberkami. Po takim pucowaniu można tylko szmatką i wodą przetrzeć i kaloryfer jest jak nowy. Pamiętać trzeba tylko, żeby uważać na ściany, bo może się zdarzyć, że będziemy mieli czysty kaloryfer, ale nasze ściany będą pochlapane i całe w plamach, dlatego to jest takie pracochłonne, bo nie tylko trzeba dokładnie umyć grzejnik, ale nie narobić przy tym innego bałaganu, który już nie jest tak łatwo posprzątać. Następnie wystarczy zmyć podłogę i już mamy gdzie ogrzać nasze zmarznięte na mrozie ręce, a nawet przytulić się do takiego cieplutkiego grzejnika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.