piątek, 9 stycznia 2015

Drobne przyjęcie.

Jestem już w B.
Wszedłem do mieszkania i, jak się to potocznie mówi – zgłupiałem! W domu pachnie, elegancko wszystko wysprzątane! Do jasnej pogody, krasnoludki? Czy też Mikołaj, lub jak kto woli Gwiazdor, albo Dziadek Mróz zakasał rękawy i to zrobił? Taki prezent świąteczny?
W ruch poszedł telefon. Dzwonię do Benka. Mojego kumpla jeśli ktoś nie wie, kto to jest Benek. Tylko on miał klucze do mojego mieszkania i musi coś wiedzieć na ten temat!
  • Synciu – pytam – czyja to robota? Coś wiesz na ten temat?
  • Na jaki temat? - zapytał, i wyczułem, że się uśmiecha.
  • Na temat posprzątanego mieszkania!
  • Chyba, to robota Mika!
  • Czyja?
  • No, Mikołaja.
  • Aaa! Takiego w twojej skórze! I bez siwej brody!
  • No. Tak! Już wyraźnie się teraz zaśmiał. Wiesz, - powiedział – wiedziałem, a raczej domyślałem się, że pojechałeś gdzieś w Polskę, to przyszedłem i trochę ogarnąłem!
  • Benek, do jasnej pogody, jak się tobie wypłacę teraz?! Bo jak się umawialiśmy za malowanie i wszystko, co związane z remontem zapłacę tyle, na ile umawialiśmy się. Ale o sprzątaniu nie było mowy!
  • No wiesz... no... - stękał – no... to jest prezent na Nowy Rok!
  • Wypada mi tylko mocno podziękować! I jeżeli nie masz nic naprzeciw, zapraszam ciebie razem z twoją panią na mały poczęstunek! Kontynuujmy Święta!
Umówiliśmy się na wieczór. Musałem się jakoś przygotować. Sklep, osiedlowa knajpka, aby zamówić coś na ciepło.
Uff, byłem już gotowy.
Przyszli tak, jak byliśmy umówieni. Nawet nie spóźnili się zbyt dużo. Bardzo przyjemnie spędziliśmy czas. Przy okazji rozliczyłem się z Benkiem.
Tylko trzeba teraz znowu posprzątać!
Zebrałem ze stołu szklanki i... szklanki. Ustawiłem je osobno, bo one przecież muszą być myte na samym początku.
Niestety, zmywarki nie mam, bo na te kilka talerzy nie warto kupować, a poza tym nie bardzo jest na nią miejsce. Oba mieszkania są dość małe, chociaż to w B. jest dwupokojowe.
Później sztućce. To co jeszcze po biesiadzie pozostało musiałem schować do lodówki. Oczywiście zaknąłem wszystko w pudełkach do przechowywania żywnośći.
W ciepłej wodzie z użyciem płynu do naczyń umyłem szkło, sztućce i pozostałą zastawę. Opłukałem to wszystko i na chwilę pozostawiłem, żeby obciekła woda. Później szkło wypolerowałem czystą ściereczką. Jeszcze tylko poustawiać do szafek i mam odpoczynek.
Takie przyjęcia jednak męczą. To znowu będzie uczciwie przespana noc!
Co przyniesie kolejny dzień?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.