Jestem
już w B.
Wszedłem
do mieszkania i, jak się to potocznie mówi – zgłupiałem! W domu
pachnie, elegancko wszystko wysprzątane! Do jasnej pogody,
krasnoludki? Czy też Mikołaj, lub jak kto woli Gwiazdor, albo
Dziadek Mróz zakasał rękawy i to zrobił? Taki prezent świąteczny?
W
ruch poszedł telefon. Dzwonię do Benka. Mojego kumpla jeśli ktoś
nie wie, kto to jest Benek. Tylko on miał klucze do mojego
mieszkania i musi coś wiedzieć na ten temat!
- Synciu – pytam – czyja to robota? Coś wiesz na ten temat?
- Na jaki temat? - zapytał, i wyczułem, że się uśmiecha.
- Na temat posprzątanego mieszkania!
- Chyba, to robota Mika!
- Czyja?
- No, Mikołaja.
- Aaa! Takiego w twojej skórze! I bez siwej brody!
- No. Tak! Już wyraźnie się teraz zaśmiał. Wiesz, - powiedział – wiedziałem, a raczej domyślałem się, że pojechałeś gdzieś w Polskę, to przyszedłem i trochę ogarnąłem!
- Benek, do jasnej pogody, jak się tobie wypłacę teraz?! Bo jak się umawialiśmy za malowanie i wszystko, co związane z remontem zapłacę tyle, na ile umawialiśmy się. Ale o sprzątaniu nie było mowy!
- No wiesz... no... - stękał – no... to jest prezent na Nowy Rok!
- Wypada mi tylko mocno podziękować! I jeżeli nie masz nic naprzeciw, zapraszam ciebie razem z twoją panią na mały poczęstunek! Kontynuujmy Święta!
Umówiliśmy
się na wieczór. Musałem się jakoś przygotować. Sklep, osiedlowa
knajpka, aby zamówić coś na ciepło.
Uff,
byłem już gotowy.
Przyszli
tak, jak byliśmy umówieni. Nawet nie spóźnili się zbyt dużo.
Bardzo przyjemnie spędziliśmy czas. Przy okazji rozliczyłem się z
Benkiem.
Tylko
trzeba teraz znowu posprzątać!
Zebrałem
ze stołu szklanki i... szklanki. Ustawiłem je osobno, bo one
przecież muszą być myte na samym początku.
Niestety,
zmywarki nie mam, bo na te kilka talerzy nie warto kupować, a poza
tym nie bardzo jest na nią miejsce. Oba mieszkania są dość małe,
chociaż to w B. jest dwupokojowe.
Później
sztućce. To co jeszcze po biesiadzie pozostało musiałem schować
do lodówki. Oczywiście zaknąłem wszystko w pudełkach do
przechowywania żywnośći.
W
ciepłej wodzie z użyciem płynu do naczyń umyłem szkło, sztućce
i pozostałą zastawę. Opłukałem to wszystko i na chwilę
pozostawiłem, żeby obciekła woda. Później szkło wypolerowałem
czystą ściereczką. Jeszcze tylko poustawiać do szafek i mam
odpoczynek.
Takie
przyjęcia jednak męczą. To znowu będzie uczciwie przespana noc!
Co
przyniesie kolejny dzień?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.