środa, 21 stycznia 2015

Chciałem popracować.

Postanowiłem popracować przy komputerze. Ale gdy podniosłem ekran... tak, nie mylicie się! Nie miałem pojęcia, że przecież podstawowe narzędzie mojej pracy, wymaga też dbałości! Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że mój komputer jest taki, no jakby to delikatnie powiedzieć – nie do końca czysty.
Ślady paluchów na obudowie i, muszę z przerażeniem stwierdzić – na ekranie też. No i na ekranie były także ślady – chyba po kichaniu! Zawsze zasłaniam usta i nos. Ale widać niezbyt dokładnie. A może to coś innego? Może nie kichanie? Nie mam pojęcia. Nie ważne! Co by to nie było, to i tak trzeba wyczyścić! A klawiatura! Aż dziw bierze, że to jeszcze działa! Jakieś okruchy, drobiny czegoś, bliżej nie określonego. Oj, chłopie, tak dalej być nie może!
I tu podjąłem nieco spóźnione, ale na pewno noworoczne postanowienie – co kilka dni muszę czyścić swój warsztat pracy! Tylko tu rodzi się pytanie, czy wytrwam w postanowieniu? Muszę!
Wziąłem delikatny mały pędzelek zrobiony z naturalnego włosia i wymiotłem z klawiatury te paskudne okruchy. Upewniłem się, że sprzęt wyłączyłem z gniazdka elektrycznego spryskałem go specjalnym płynem do czyszczenia urządzeń elektronicznych. Wytarłem ekran i całą obudowę, łącznie z klawiaturą i touchpadem. To znaczy tym, po czym jeździmy paluchem gdy nie używamy myszki. Później to wszystko wypolerowałem, włączyłem do prądu i uruchomiłem.
Tak właśnie powstał ten tekst.
Tylko pamiętajcie, jak będziecie takie coś robili, to róbcie to, niezmiernie delikatnie! Takie urządzenia są bardzo wrażliwe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.