By tradycji stało się zadość tydzień po Bożym Narodzeniu
wszyscy ludzie na całym świecie witają hucznie nowy rok. A zatem można by rzec,
że po świętach jeśli oczywiście je obchodzimy mamy całe pięć dni na
zorganizowanie czegoś oryginalnego, lub wybranie się na tak zwany bal sylwestrowy.
W tym roku mogę śmiało powiedzieć niestety przypadło na mnie. To właśnie ja
miałem zorganizować coś oryginalnego dla swoich znajomych więc zdecydowałem się
zaprosić ich do swojego domu i zorganizowałem małą prywatkę. Zabawa była
przednia, a i towarzystwo mogłoby się wydawać opuszczało mój dom z wielkim
zadowoleniem. Ale cóż kiedy to z ogromnym bólem głowy wstałem w nowy rok, by zaspokoić
swoje pragnienie moim oczom ukazał się wielki bałagan. Oj był on tak wielki, że
postanowiłem jeszcze na chwilę zmrużyć oko by może po kolejnym przebudzeniu
okazało się, że to jakaś fata morgana. Jednak nie! O ile samo zmywanie naczyń
poszło dość szybko bo postanowiłem użyć do tej czynności zmywarki, o tyle z
odkurzaniem podłogi było dużo gorzej. Nie dość, że bardzo denerwował mnie sam
odgłos odkurzacza, który najwyraźniej jakby chciał wykrzyczeć, że to ostatnie
dni jego pracy. To jeszcze na dodatek tysiące małych okruszków konfetti
wypełniały nie tylko pokój, ale i kuchnię oraz cały korytarz. Po dokładnym
odkurzeniu podłogi, powycieraniu mebli, oraz umyciu łazienki miałem już
naprawdę dość wszystkiego. Aż tu nagle gdy nastał wieczór usłyszałem rozlegający
się dzwonek do drzwi. Znajomym najwyraźniej tak smakowały przygotowane przekąski,
że postanowili zrobić mi niespodziankę w postaci małych poprawin prywatki
sylwestrowej. Na całe szczęście nie było już balonów wypełnionych drobinkami
ścinek papieru więc po ich wyjściu musiałem jedynie dokładnie umyć wszystkie
naczynia, oraz posprzątać kuchnię. Oj jak ja się cieszę, że za rok to ja będę
gościem na jakiejś prywatce i powiem tylko tyle oj będzie, będzie się działo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.