Niby mamy zimę, ale co to za zima, jak więcej deszczu niż śniegu. Wychodzimy
z domu, wracamy przemoczeni i chlaps! – kałuża w przedpokoju. Wejdzie pies ze spaceru
i druga kałuża plus prysznic po każdorazowym otrząśnięciu się – taka psia natura.
A psi brzuszek, takiego zwłaszcza z niskim podwoziem, na krótkich łapkach, też mokry.
Bez względu na pogodę pies lubi się dla wygody i skupienia nad gryzionym patykiem
czy innym znaleziskiem położyć się byle gdzie i co z tego, że jest mokro. Zanim
uskutecznimy umycie podłogi czy schodów, jeśli mamy szczęście zasiedlać domek, trzeba
pupila wytrzeć, zwłaszcza łapy. Nie tylko dla jego dobrej kondycji, ale także dla
naszej zapobiegliwości. Chętnie pobiegnie zajrzeć do wszystkich pomieszczeń, bo
przecież przez 15 minut od jego wyjścia na spacer mogło się dużo zmienić. Ślady
błotniste łapek pozostawione na podłogach i dywanach wyschną, ale odkurzanie dywanów
czy wykładzin może nie wystarczyć. Będzie trzeba je wyprać na mokro bądź na sucho.
Jeżeli ma się dobry odkurzacz piorący, to sprawa nie jest taka czasochłonna. Natomiast
jeśli nie, to można skorzystać z oferty różnych firm oferujących np. czyszczenie
i pranie tapicerek, dywanów czy wykładzin także z dojazdem do klienta. Można też
przetestować specyfiki do prania na sucho, jednak nie usuną one wdeptanego starego
brudu. Trzeba też uważać, bo są to środki silnie działające chemicznie jeżeli ma
się w domu małe dzieci, alergików czy zwierzęta. Nie wpadł mi w ręce środek do prania
na sucho, z którego byłabym zadowolona. Przymierzam się do spróbowania dostępnych
w sprzedaży internetowej proszków niedostępnych u Polsce. Wiele osób zwraca uwagę
na skuteczność niemieckich środków czystości i chemii, może coś w tym jest. Zobaczymy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.