czwartek, 22 stycznia 2015

Filiżanka kawy



Dzień rozpoczął się jak zwykle od niechętnej pobudki o godzinie 6:00 rano, od porannej toalety i zaparzenia mocnej kawy. Oj wszystko jakby normalnie gdyby nie fakt, iż od samego rana miałem jakieś złe przeczucia. Tak jakby wewnętrzny głos próbował mnie poinformować, iż za chwilę wydarzy się coś niespodziewanego.
No i stało się. Jakimś dziwnym trafem kiedy to postanowiłem zasiąść przy małym stoliku, który swoją jedną krawędzią opiera się o ścianę mojej kuchni, stawiając filiżankę z kawą zrobiłem to tak nieudolnie, że cała jej zawartość znalazła się na stoliku oblewając tym samym świeżo pomalowaną ścianę mojej kuchni. Oj i pojawił się mały, a jak się później okazało duży problem. Otóż o ile zaparzenie kolejnej kawy było czynnością dość prostą o tyle samo sprzątanie stolika, podłogi i próba wyczyszczenia ściany była już bardziej pracochłonna.
Sprzątanie po nieszczęsnym wydarzeniu rozpocząłem od dokładnego wytarcia powierzchni blatu używając do tego zwilżonej ściereczki. Następnie postanowiłem umyć podłogę i zabrać się za wycieranie ściany. Im więcej próbowałem usunąć plamę ze ściany tym plama stawała się coraz większa i większa, aż w końcu wpadłem na pomysł, iż dużo szybciej będzie po prostu zamalować ową plamę przechowaną farbą po ostatnim remoncie mojego mieszkania. Po wysuszeniu plamy suszarką do włosów znalazłem mały pędzelek i słoik w którym to znajdowała się owa farba. Rozpocząłem więc małe zacieranie śladu tak by wszystko wróciło do normy, ale niestety malowanie zrodziło kolejny problem. Pewnie z powodu małego zdenerwowania zapomniałem zabezpieczyć podłogę przed rozpoczęciem malowania co spowodowało, że po jego zakończeniu konieczne stało się dokładne umycie podłogi. Używając do tej czynności specjalnie przygotowanego roztworu przez kolejne pół godziny doprowadzałem podłogę do pożądanego stanu czystości. I tak mała filiżanka porannej kawy, a raczej moja nieuwaga spowodowały, że do codziennych obowiązków wróciłem dopiero po trzech godzinach sprzątania kuchni. Pozostaje tylko pytanie czy wrócił do mnie prześladujący mnie pech? Czy może raczej to sygnał, że dzień powinienem rozpoczynać od porządnego śniadania z filiżanką herbaty, a nie jak co dzień od kawy i papierosa? Zobaczymy jutro może  w końcu czas na zmiany!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.