Dzień rozpoczął się jak zwykle od niechętnej pobudki o
godzinie 6:00 rano, od porannej toalety i zaparzenia mocnej kawy. Oj wszystko
jakby normalnie gdyby nie fakt, iż od samego rana miałem jakieś złe przeczucia.
Tak jakby wewnętrzny głos próbował mnie poinformować, iż za chwilę wydarzy się
coś niespodziewanego.
No i stało się. Jakimś dziwnym trafem kiedy to postanowiłem
zasiąść przy małym stoliku, który swoją jedną krawędzią opiera się o ścianę
mojej kuchni, stawiając filiżankę z kawą zrobiłem to tak nieudolnie, że cała
jej zawartość znalazła się na stoliku oblewając tym samym świeżo pomalowaną
ścianę mojej kuchni. Oj i pojawił się mały, a jak się później okazało duży
problem. Otóż o ile zaparzenie kolejnej kawy było czynnością dość prostą o tyle
samo sprzątanie stolika, podłogi i próba wyczyszczenia ściany była już bardziej
pracochłonna.
Sprzątanie po nieszczęsnym wydarzeniu rozpocząłem od
dokładnego wytarcia powierzchni blatu używając do tego zwilżonej ściereczki.
Następnie postanowiłem umyć podłogę i zabrać się za wycieranie ściany. Im
więcej próbowałem usunąć plamę ze ściany tym plama stawała się coraz większa i
większa, aż w końcu wpadłem na pomysł, iż dużo szybciej będzie po prostu
zamalować ową plamę przechowaną farbą po ostatnim remoncie mojego mieszkania. Po
wysuszeniu plamy suszarką do włosów znalazłem mały pędzelek i słoik w którym to
znajdowała się owa farba. Rozpocząłem więc małe zacieranie śladu tak by
wszystko wróciło do normy, ale niestety malowanie zrodziło kolejny problem.
Pewnie z powodu małego zdenerwowania zapomniałem zabezpieczyć podłogę przed
rozpoczęciem malowania co spowodowało, że po jego zakończeniu konieczne stało
się dokładne umycie podłogi. Używając do tej czynności specjalnie
przygotowanego roztworu przez kolejne pół godziny doprowadzałem podłogę do
pożądanego stanu czystości. I tak mała filiżanka porannej kawy, a raczej moja
nieuwaga spowodowały, że do codziennych obowiązków wróciłem dopiero po trzech
godzinach sprzątania kuchni. Pozostaje tylko pytanie czy wrócił do mnie
prześladujący mnie pech? Czy może raczej to sygnał, że dzień powinienem
rozpoczynać od porządnego śniadania z filiżanką herbaty, a nie jak co dzień od
kawy i papierosa? Zobaczymy jutro może w
końcu czas na zmiany!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.