Święta Bożego Narodzenia minęły już jakiś czas temu, a u nas
w domu wciąż stoi ubrana choinka. Właściwie to mamy trzy choinki. Jedna w
salonie, druga w pokoju syna, a trzecia w pokoju córki. Dziś postanowiliśmy w
końcu rozebrać te choinki i pochować wszystko aż do następnych świąt. Najpierw
zdjęliśmy wszystkie łańcuchy, bombki, ozdoby choinkowe i światełka. Syn i córka
ściereczkami delikatnie wycierali bombki i chowali je do pudełek, a mąż zwijał
kable ze światełkami. Kiedy wszystko już było pochowane, mąż najpierw wyniósł i
umył choinkę z salonu, która jest największa, a potem umył choinkę z pokoju
syna i córki. Ja w tym czasie odkurzyłam podłogę w salonie i odkurzyłam
wykładzinę w pokojach dzieci, bo nasypało się pełno igieł z choinek. Mimo, że
wszystkie trzy drzewka są sztuczne, to również się z nich sypie i śmieci. Potem
wytarłam stół, na który kładliśmy wszystko to, co wisiało na choinkach. Umyłam
podłogę w salonie, wyniosłam pudełka z bombkami i ozdobami choinkowymi i
wydawało się, że wszystko jest już uprzątnięte. Kiedy drzewka już wyschły, mąż
spakował je do worków i wyniósł choinki do piwnicy. Weszłam do łazienki, gdzie
mąż mył choinki prysznicem we wannie i zobaczyłam, że i tam jest pełno
zielonych sztucznych igieł we wannie i na podłodze. Poszłam więc po odkurzacz i
odkurzyłam podłogę w łazience. Okazało się, że trzeba też umyć wannę, ale tą
czynność zleciłam synowi. Ja umyłam podłogę w łazience i pozamiatałam schody,
gdzie też trochę się nasypało, kiedy mąż wynosił choinki. Potem umyłam schody
na klatce schodowej. Pochowałam jeszcze świąteczne stroiki i serwetki, wytarłam
kurze z mebli, no i w ten sposób zakończyliśmy u nas w domu świąteczny okres.
Tylko dzieci pytają, za ile znowu będzie wigilia i święta. I prezenty
oczywiście!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.