czwartek, 29 stycznia 2015

Rozbieranie choinki



Święta Bożego Narodzenia minęły już jakiś czas temu, a u nas w domu wciąż stoi ubrana choinka. Właściwie to mamy trzy choinki. Jedna w salonie, druga w pokoju syna, a trzecia w pokoju córki. Dziś postanowiliśmy w końcu rozebrać te choinki i pochować wszystko aż do następnych świąt. Najpierw zdjęliśmy wszystkie łańcuchy, bombki, ozdoby choinkowe i światełka. Syn i córka ściereczkami delikatnie wycierali bombki i chowali je do pudełek, a mąż zwijał kable ze światełkami. Kiedy wszystko już było pochowane, mąż najpierw wyniósł i umył choinkę z salonu, która jest największa, a potem umył choinkę z pokoju syna i córki. Ja w tym czasie odkurzyłam podłogę w salonie i odkurzyłam wykładzinę w pokojach dzieci, bo nasypało się pełno igieł z choinek. Mimo, że wszystkie trzy drzewka są sztuczne, to również się z nich sypie i śmieci. Potem wytarłam stół, na który kładliśmy wszystko to, co wisiało na choinkach. Umyłam podłogę w salonie, wyniosłam pudełka z bombkami i ozdobami choinkowymi i wydawało się, że wszystko jest już uprzątnięte. Kiedy drzewka już wyschły, mąż spakował je do worków i wyniósł choinki do piwnicy. Weszłam do łazienki, gdzie mąż mył choinki prysznicem we wannie i zobaczyłam, że i tam jest pełno zielonych sztucznych igieł we wannie i na podłodze. Poszłam więc po odkurzacz i odkurzyłam podłogę w łazience. Okazało się, że trzeba też umyć wannę, ale tą czynność zleciłam synowi. Ja umyłam podłogę w łazience i pozamiatałam schody, gdzie też trochę się nasypało, kiedy mąż wynosił choinki. Potem umyłam schody na klatce schodowej. Pochowałam jeszcze świąteczne stroiki i serwetki, wytarłam kurze z mebli, no i w ten sposób zakończyliśmy u nas w domu świąteczny okres. Tylko dzieci pytają, za ile znowu będzie wigilia i święta. I prezenty oczywiście!

Sprzątanie


Witam
W dzisiejszym poście chciałem się pochwalić, że moje postanowienie noworoczne w dalszym ciągu jest realizowane. W jednym z postów pisałem, że od tego roku będę bardziej dbał o czystość. Dzisiaj jest już 28 styczeń, a moje postanowienie dotyczące sprzątania jest w dalszym ciągu realizowane. Jednym z elementów, które pozwalają mi w wytrwaniu tego postanowienie jest niniejszy blog.
         Moim najsłabszym punktem było zmywanie naczyń, z którym już sobie poradziłem. Teraz staram się także systematycznie dbać o porządek, tak abym nie musiał walczyć z brudem, który się na gromadził. Uważam nawet, że czynności sprzątające mogą cieszyć. Mycie blatów kuchennych, mycie stołu nie sprawia wielkich problemów. Nawet mycie piecyka nie jest takie złe jeżeli się nie dopuści aby brud uległ zaschnięciu. Moja kuchnia ostatnimi czasy lśni czystością. Mycie z zewnątrz lodówki i piekarnika jest chwilą, która nie zajmuje dużo czasu a przynosi pożądany efekt, a opróżnienie kosza to pretekst do wyjścia na zewnątrz. Czyściej zrobiło się także w pokoju i łazience.

        Systematyczne odkurzanie podłóg sprawia, że nie trzeba już tak często ścierać kurzy ze wszystkich powierzchni. Mycie szafek z zewnątrz i zabezpieczanie ich środkami do powierzchni drewnianych też przynosi swoje efekty. Mycie podłóg jest kluczowym elementem walki z kurzem, który niestety i tak przedostaje się z pola do domu. Dlatego wszystkich zachęcam do codziennego sprzątania. Jedną z metod na systematyczne sprzątanie jest opracowanie harmonogramu zajęć, który pomaga na początku w dotrzymaniu swojego postanowienia. Takie działanie uświadamiają nam co już zrobiliśmy, a czego się nie udało wykonać. Można szybko się rozliczyć ze swojego dnia pracy. Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego sprzątania.    

wtorek, 27 stycznia 2015

Sprzątanie sali weselnej



W minioną sobotę mieliśmy wielką rodzinną imprezę – ślub mojej kuzynki Eweliny. Zabawa była bardzo udana, wszyscy goście świetnie się bawili do białego rana, przy akompaniamencie orkiestry. Wesele odbyło się na dużej Sali weselnej. Impreza była dwudniowa, w sobotę ślub i wesele, a w niedzielę poprawiny. W poniedziałek zadzwoniła ciocia (mama pani młodej), czy nie mogłabym przyjść, żeby pomóc w sprzątaniu sali weselnej. Oczywiście się zgodziłam i przyszłam. Oprócz mnie do pomocy było jeszcze kilka innych osób. Pracę przy sprzątaniu organizowała mama pani młodej. Na początku ja z dwoma dziewczynami zajęłyśmy się sprzątaniem ze stołów. Miałyśmy za zadanie pozbierać naczynia ze stołów i zanieść je do kuchni, gdzie kolejne dwie osoby zmywały naczynia. Gdy skończyłyśmy, ściągnęłyśmy serwety i obrusy ze stołów oraz wytarłyśmy stoły. Poskładałyśmy wszystko, przeliczyłyśmy, czy jest tyle obrusów ile zostało wypożyczonych i przygotowałyśmy je do oddania. Pranie obrusów będzie już robione w firmie dekoratorskiej, z której zostały wypożyczone serwety, obrusy, nakrycia na krzesła i inne elementy dekoracyjne, jakie były na Sali. Przyszły też dwie inne panie, które ściągały pokrowce z krzeseł. Wujek z jakimś panem z rodziny pana młodego zdejmowali całą dekorację z sali. Potem ja z kuzynką pozamiatałyśmy podłogę, a dwie inne kuzynki zabrały się za mycie podłogi. Trzeba było dokładnie umyć parkiet, a zwłaszcza konieczne było umycie podłogi pod stołami i pod krzesłami. Gdy parkiet był już suchy, ja z kuzynką wypastowałyśmy podłogę pastą do podłóg drewnianych. Kiedy sala była już posprzątana, poszłyśmy pomóc paniom, które sprzątały w kuchni. Kilka pań z rodziny pana młodego liczyło wszystkie umyte naczynia, by przygotować je do oddania. Ja umyłam kuchenkę i umyłam piekarnik, a kuzynka myła patelnie i garnki, które czekały jeszcze na swoją kolej. Ciocia umyła blat kuchenny i wytarła stół w kuchni. Dwie inne osoby poszły umyć toalety i umywalki, a jedna z kuzynek umyła posadzkę na korytarzu. I w ten sposób wspólnymi siłami w kilka godzin wysprzątaliśmy salę weselną.

niedziela, 25 stycznia 2015

Meble w kuchni

  Omawiałem już kiedyś jak dbać o meble w pokojach, całkiem łatwo się je sprząta, szczególnie teraz gdy są odpowiednie środki czyszczące. Inna rzecz ma się do mebli kuchennych, tutaj trzeba się bardziej postarać.
  Kuchnia jak wiadomo służy przede wszystkim do przygotowywania potraw, ale wielu ludzi również spożywa w niej posiłki, dlatego jest jednym z bardziej brudzących się pomieszczeń w naszym domu, lub mieszkaniu. Szczególnie na zabrudzenia narażone są meble, a dokładniej blaty na których szykujemy potrawy. W zależności od tego jakie danie przygotowujemy danego dnia, ubrudzenie może być trudniejsze do usunięcia, lub wystarczy wilgotna szmatka i już czysto. W czasie przygotowywania potraw na patelnie używamy przeważnie oleju, który czasami rozleje się po blacie, lub ścieknie z butelki, trzeba wtedy od razu wytrzeć, najlepiej szmatką z płynem do naczyń, który dokładnie zmyje tłuszcz, inaczej olej się rozmaże po meblach i będzie się wszystko mazać i przyklejać do mebli. Przy używaniu mąki już jest zupełnie inaczej, bywa, że cała kuchnia jest biała, szczególnie jak pomaga nam małe dziecko. W takiej sytuacji wystarczy mokra szmatka, którą trzeba co jakiś czas przepłukać, by była czysta. Kuchnia ma to do siebie, że pełno w niej okruszków i drobnych śmieci na podłodze, które upadły ze stołu, więc trzeba na bieżąco ją zamiatać, żeby nie roznosić śmieci po całym mieszkaniu, a szczególnie na dywany do których wszystko się przyczepia. Meble kuchenne jak widać wymagają częstego czyszczenia, ze względu na ich funkcjonalność. Poza blatami często brudzą się drzwiczki od szafek, gdyż otwieramy je nie zawsze czystymi rękami, półki w szafkach też są narażone na częste zabrudzenia, bo produkty w nich przechowywane bywają sypkie, pieczywo pozostawia okruchy, a produkty w słoikach też się czasami rozleją i pozostawiają ślady. Dlatego meble kuchenne wymagają więcej troski i dbałości żeby były czyste i ładnie się prezentowały w kuchni.

Praca nie praca, wykonać trzeba

Jak człowieka dopadnie leń, to już wszystko będzie mu się wydawało pracą. Czasem aż śmiech bierze, ale jeśli chodzi o sprzątanie, ten czy ów mieszkaniec naszego domu wykręca się od takich nie wymagających wiele czasu i energii czynności jak np. wymiana ręczników na świeże i czyste w łazience czy kuchni. Mamy podział obowiązków i dyżury tygodniowe przy większych pracach i zawsze wiadomo co do kogo należy. Jednak co jakiś czas pojawia się bardzo zastanawiająca skleroza i to zawsze jest związane z wykonywaniem tak prostych czynności porządkowych, że każdy popukał by się w czoło, jak niektórzy kombinują by czegoś nie zrobić, choć to kombinowanie wymaga więcej wysiłku niż po prostu wywiązanie się z obowiązku. Żeby nie było nieporozumień: nie mam na myśli odkurzania dywanów i wykładzin czy mycia podłóg w całym domu, tudzież akcji typu wiosenne porządki. Chodzi o tak prozaiczną czynność jak  np. uzupełnianie papieru toaletowego i ręczników papierowych. Niedawno mój syn, aby uniknąć obowiązku wolał zapłacić swojej siostrze 5 złotych za uzupełnienie mydła w płynie za niego, ponieważ tak strasznie mu się spieszyło, aby wyjść z kolegami. Jak cała sprawa się wydała, bo zastałam córkę na tej czynności, wypaplała, że Tomek daje jej tak zarobić od czasu do czasu i już wkrótce nazbiera sobie na upatrzoną książeczkę. Cóż, mogę podziwiać kreatywność moich dzieci, ale nie chciałabym, aby nauczyły się, że za pieniądze można wyzbyć się obowiązków poczynając już od takich niewielkich. Po rozmowie z Tomkiem, poprosiłam, aby sam wyznaczył sobie karę a on na to, że woli wyskoczyć z części kieszonkowego niż wykonywać babskie prace domowe. Nie mogłam tego zaakceptować i za karę przez 2 tygodnie przejął wszystkie obowiązki siostry dodając do tego, co sam normalnie musiał wykonać a do tego musi nosić przez ten czas... damski fartuszek.

piątek, 23 stycznia 2015

Remont u teściowej w kuchni



W zeszłym tygodniu moja teściowa robiła w kuchni remont. Zmieniała meble, bo te, które miała, były już bardzo stare, zniszczone i poobijane. Wymieniała też zlew kuchenny i kran. Poprosiła mnie, żebym jej pomogła przy tej wymianie mebli. Na początku wzięłyśmy się za sprzątanie w szafkach, a właściwie ich opróżnianie. Wyjęłyśmy z szafek i szuflad wszystkie garnki, łyżki, łopatki, talerze, szklanki i przeróżne przyprawy, mąki, cukry, makarony, ryż, kaszę i wszelkie produkty spożywcze. Potem wytarłyśmy półki w szafkach, umyłyśmy fronty szafek i powycierałyśmy szuflady. Teść z moim mężem rozmontowali stare meble i wynieśli je do piwnicy. Przydadzą się tam jeszcze do przechowywania przetworów w słoikach i różnych rzeczy znajdujących się w piwnicy. Teściowa pozamiatała podłogę pod meblami, gdzie zebrało się sporo śmieci i okruchów, a ja umyłam podłogę, wytarłam listwy przypodłogowe i umyłam flizy za meblami. Ta część kuchni, gdzie stoją meble, jest na codzień niedostępna, więc rzadko jest okazja, by tam posprzątać, a przez lata nagromadziło się sporo brudu. Po około dwóch godzinach przyjechał pan z firmy meblowej, żeby zamontować w kuchni nowe meble oraz nowy kran i zlew kuchenny. Kiedy skończył, znowu miałyśmy z teściową trochę pracy. Musiałyśmy dokładnie powycierać półki w szafkach nowych mebli, umyć szuflady, powycierać kurze ze wszystkich powierzchni na meblach i wypolerować szyby w drzwiach przy jednej szafce. Potem poukładałyśmy wszystkie bibeloty na półkach oraz pochowałyśmy do szuflad i do szafek wszystkie rzeczy, które wcześniej wyjęłyśmy ze starych mebli. Kiedy skończyłyśmy, odkurzyłam podłogę i umyłam podłogę w kuchni, która zakurzyła się przy montowaniu nowych mebli. Teściowa umyła zlew i umyła kuchenkę. W końcu uporałyśmy się z tą wymianą mebli. Wypiłam kawę z teściową, po czym wróciłam do domu, obiecując pomoc przy następnym remoncie.

Brudzące zabawy

Rodzice kupują dzieciom zabawki, żeby mogły mieć lepsze niż oni w dzieciństwie, żeby się dobrze rozwijały. Wśród nich jest wiele zwanych edukacyjnymi i oczywiście obowiązkowo takie zabawki każde dziecko mieć powinno. I wszystko super, jak najbardziej. A nasza wyedukowana pociecha, kreatywna przecież dalej i na bieżąco radzi sobie sama, zbierając doświadczenia z otaczającego ją świata na własną rękę. Niekoniecznie wywołując tym zadowolenie rodziców. Bo też wiele zabaw tego typu łączy się ze stratami w mieszkaniu a nawet i w sprzęcie. Często dzieci instynktownie czują, że najlepiej nie afiszować się ze swoimi pomysłami i „brudzą” kreatywnie po kryjomu. I tak można pewnego dnia odkryć, że za drzwiami pokoiku naszej przesłodkiej córeczki cała ściana jest pobazgrana świecowymi kredkami na tyle ile rączki i wzrost pozwolił. Przy tym myj, tatusiu drzwi z uroczego różowego szlaczku, który pojawił się ni stąd ni zowąd pewnego ranka a sprawca się nie zgłosił. Innym razem konieczne okazuje się mycie wszystkich luster, ponieważ synek widział na filmie jak pani rysowała na nich szminką i zrobił podobnie. Tylko zamiast numeru telefonu narysował samochód. Kulki z plasteliny przyklejone, wdeptane przez małe nóżki to niemała zgryzota dla mam. Odkurzanie dywanów i wykładzin na wiele się w tym przypadku nie zda. Trzeba zdrapywać ręcznie tą mimowolną płaskorzeźbę. Farby kryją w sobie mnóstwo możliwości na urzeczywistnienie nieposkromionej fantazji dziecka. Pomalować można wszystko, zwłaszcza sprzęty smutne, np. beżowe grzejniki. Brudzące zabawy zostały wykorzystane przez producentów zabawek dla dzieci także w naprawdę pomysłowy sposób. Powstały farby, którymi można malować po wnętrzu wanny, kafelkach. Kąpiel jest ciekawsza i mniej nieprzyjemna dla tych dzieci, które od niej stronią, ale nie tylko w tym wypadku chodzi. Mycie kabiny prysznicowej czy wanny jest bezproblemowe, wliczone w zabawę, można w ten sposób włączyć dziecko w dalsze działanie, przedłużyć zabawę. Ale też uczy to dziecko sprzątania po swoich zabawach i tego, że nie zawsze jest to uciążliwe i nudne.

Zmywanie naczyń bez chemicznych detergentów

Witam
        W dzisiejszym poście chciałbym zamknąć temat dotyczący zmywania naczyń o którym już trochę napisałem. Prawdę mówiąc na temat zmywania można dużo pisać, ale dzisiaj zakończymy cykl poświęcony owej czynności. Przytoczę w dzisiejszym poście kilka krótkich pomysłów, które umożliwiają ograniczenie stosowania chemicznych płynów pod czas codziennego zmywania naczyń.
        Każdy z nas chce mieć czystą kuchnie, a więc i czyste naczynia, a już na pewno każdy chce dbać o swoje zdrowie oraz zdrowie rodziny. Dlatego warto jest dbać o czystość, myć wszystkie narzędzia kuchenne, które służą nam do przygotowywania posiłków. Dbać aby resztki nie zalegały w trudno dostępnych zakamarkach. Myć piekarnik, kuchenkę. Nie dopuszczać do zaschnięcia resztek, które później wymagają bardziej stanowczych działań.
        Można także ograniczyć stosowanie płynu do mycia naczyń poprzez skorzystanie z alternatywnych i ekologicznych sposobów mycia.
Można na przykład wykorzystać do mycia rozpuszczony ocet w wodzie. Co prawda nie każdy będzie tolerował zapach octu. Dla osób, które nie nawidzą zapachu octu można zastosować kwasek cytrynowy.  Takim roztworem można także usunąć kamień, który gromadzi się w czajniku podczas gotowania.
Można także namaczać brudne tłuste garnki woda z rozpuszczoną solą, ale lepiej sprawdza się gdy mamy sól gruboziarnistą, którą dobrze czyścić garnek z tłuszczu z wykożystaniem surowego nasolonego ziemniaka.
        Gdy mamy tłuszcz do umycia to można zastosować owy płyn mąkę, jadnak nie dodajemy jej do wody tylko troszkę posypujemy na tłuste naczynie. Mąka pomaga w rozpuszczeniu tłuszczu. Przepis ten jest sprawdzony bo był stosowany przez moją mame podczas ciężkich czasów komuny, gdy nie można było dostać płynów do mycia naczyń.
        Soda także dobrze nadaje się do czyszczenia. Można nią na przykład wyczyścić bród, który osadza się po herbacie.  
       Osoby używające zmywarek do mycia naczyń. W której używa się tradycyjne chemiczne kostki, które bardzo często wywołują alergie. Mogą je zastąpić zrobionym przez siebie proszkiem cytrynowym, którego przepis podaje po niżej:
2 szklanki sody kalcynowanej
1 szklanka sody oczyszczonej
1 szklanka boraksu
1/2 szklanki soli kuchennej (jeśli nie używasz soli do zmywarki ja używam zwykłej soli kuchennej do podajnika)
1/2 szklanki kwasku cytrynowego
15 kropli olejku cytrynowego
15 kropli olejku miętowego
Wymienione wyżej składniki należy wymieszać w dużej misce.
Użycie: przed załączeniem zmywarki rozsyp na dnie jedną dużą łyżkę domowego detergentu na dnie zmywarki.
Przepis, który podałem wyżej jeszcze nie testowałem, ponieważ nie posiadam zmywarki, jednak mam nadzieje że sprawdzi się podczas codziennego zmywania naczyń.
Pozdrawiam



czwartek, 22 stycznia 2015

Filiżanka kawy



Dzień rozpoczął się jak zwykle od niechętnej pobudki o godzinie 6:00 rano, od porannej toalety i zaparzenia mocnej kawy. Oj wszystko jakby normalnie gdyby nie fakt, iż od samego rana miałem jakieś złe przeczucia. Tak jakby wewnętrzny głos próbował mnie poinformować, iż za chwilę wydarzy się coś niespodziewanego.
No i stało się. Jakimś dziwnym trafem kiedy to postanowiłem zasiąść przy małym stoliku, który swoją jedną krawędzią opiera się o ścianę mojej kuchni, stawiając filiżankę z kawą zrobiłem to tak nieudolnie, że cała jej zawartość znalazła się na stoliku oblewając tym samym świeżo pomalowaną ścianę mojej kuchni. Oj i pojawił się mały, a jak się później okazało duży problem. Otóż o ile zaparzenie kolejnej kawy było czynnością dość prostą o tyle samo sprzątanie stolika, podłogi i próba wyczyszczenia ściany była już bardziej pracochłonna.
Sprzątanie po nieszczęsnym wydarzeniu rozpocząłem od dokładnego wytarcia powierzchni blatu używając do tego zwilżonej ściereczki. Następnie postanowiłem umyć podłogę i zabrać się za wycieranie ściany. Im więcej próbowałem usunąć plamę ze ściany tym plama stawała się coraz większa i większa, aż w końcu wpadłem na pomysł, iż dużo szybciej będzie po prostu zamalować ową plamę przechowaną farbą po ostatnim remoncie mojego mieszkania. Po wysuszeniu plamy suszarką do włosów znalazłem mały pędzelek i słoik w którym to znajdowała się owa farba. Rozpocząłem więc małe zacieranie śladu tak by wszystko wróciło do normy, ale niestety malowanie zrodziło kolejny problem. Pewnie z powodu małego zdenerwowania zapomniałem zabezpieczyć podłogę przed rozpoczęciem malowania co spowodowało, że po jego zakończeniu konieczne stało się dokładne umycie podłogi. Używając do tej czynności specjalnie przygotowanego roztworu przez kolejne pół godziny doprowadzałem podłogę do pożądanego stanu czystości. I tak mała filiżanka porannej kawy, a raczej moja nieuwaga spowodowały, że do codziennych obowiązków wróciłem dopiero po trzech godzinach sprzątania kuchni. Pozostaje tylko pytanie czy wrócił do mnie prześladujący mnie pech? Czy może raczej to sygnał, że dzień powinienem rozpoczynać od porządnego śniadania z filiżanką herbaty, a nie jak co dzień od kawy i papierosa? Zobaczymy jutro może  w końcu czas na zmiany!

Mycie naczyń

Witam
Dzisiaj będziemy kontynuować temat związany z myciem naczyń. Pisałem w ostatnim poście że do mycia naczyń dobrze jest przygotować swoje stanowisko pracy, oraz nażedzia. Wspominałem także o zasadach bezpieczeństwa związanych z myciem naczyń. Dzisiaj chciałbym skupić się na środkach chemicznych używanych do mycia naczyń. Co prawda nie mam zamiaru przedstawiać składu chemicznego, oraz szczegółowo wyjaśniać jak działa płyn, ponieważ nie mam ku temu odpowiednich kwalifikacji, ale zato zaobserwowałem z praktyki, że wybór płynu do mycia naczyń nie jest tak ważny jak sugerują reklamy. Oczywiście w reklamach będą nam mówili coś innego. Znana marka płynu reklamuje się że jedną kroplą płynu umyje górę naczyń. Albo inna słynna reklama, w której płyn markowy porównywany jest z innym tanim płynem do mycia naczyń. Widzimy w reklamie że po nałożeniu kropli płynu tłuszcz rozstępuje się. Z ciekawości powtórzyłem doświadczenie i stwierdziłem, że jest to nie prawda. Powiem więcej można myć naczynia bez korzystania z płynu. Argumentem tego jest nasze zdrowie. Środki, które są dodawane do naszych płynów mogą powodować różnego rodzaju alergie, zanieczyszczają środowisko i kosztują dużo pieniędzy.
        Zastanówcie się dlaczego po zmywaniu ręce robią się takie suche. U niektórych wręcz występują poważne konsekwencje skórne. Skóra to naturalna bariera ochronna, która nie radzi sobie w starciu z środkami chemicznymi używanymi do produkcji płynu do mycia naczyń. Zastanówcie się czy jesteście pewni, że podczas płukania naczyń udaje się całkowicie pozbyć płynu z owych czystych talerzy, kubków, sztućców …? Czy owe sóbstancje chemiczne nie przenikają podczas spożywania posiłków na pozornie czystych naczyniach? Czy w dobie owego zanieczyszczenia środowiska nie odkładają się w naszym organizmie? Na te pytania każdy musi sobie sam odpowiedzieć.
        Dlatego dobrze jest myć naczynia od razu po posiłku, korzystać z kubków na których nie widać smug. Jeżli mamy już użyć płyn do mycia naczyń, to dobrze jest go wcześniej rozpuścić w wodzie, a następnie moczyć w nim gąbkę. Rozcieńczenie płynu powoduje że staje się bardziej wydajny i łatwiej jest go spłukać.  W ten sposób podczas mycia oszczędzamy pieniądze i jednocześnie zdrowie. Mniej zużytej chemii podczas mycia naczyń to czystrze środowisko i lepsze zdrowie
pozdrawiam

środa, 21 stycznia 2015

Chciałem popracować.

Postanowiłem popracować przy komputerze. Ale gdy podniosłem ekran... tak, nie mylicie się! Nie miałem pojęcia, że przecież podstawowe narzędzie mojej pracy, wymaga też dbałości! Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że mój komputer jest taki, no jakby to delikatnie powiedzieć – nie do końca czysty.
Ślady paluchów na obudowie i, muszę z przerażeniem stwierdzić – na ekranie też. No i na ekranie były także ślady – chyba po kichaniu! Zawsze zasłaniam usta i nos. Ale widać niezbyt dokładnie. A może to coś innego? Może nie kichanie? Nie mam pojęcia. Nie ważne! Co by to nie było, to i tak trzeba wyczyścić! A klawiatura! Aż dziw bierze, że to jeszcze działa! Jakieś okruchy, drobiny czegoś, bliżej nie określonego. Oj, chłopie, tak dalej być nie może!
I tu podjąłem nieco spóźnione, ale na pewno noworoczne postanowienie – co kilka dni muszę czyścić swój warsztat pracy! Tylko tu rodzi się pytanie, czy wytrwam w postanowieniu? Muszę!
Wziąłem delikatny mały pędzelek zrobiony z naturalnego włosia i wymiotłem z klawiatury te paskudne okruchy. Upewniłem się, że sprzęt wyłączyłem z gniazdka elektrycznego spryskałem go specjalnym płynem do czyszczenia urządzeń elektronicznych. Wytarłem ekran i całą obudowę, łącznie z klawiaturą i touchpadem. To znaczy tym, po czym jeździmy paluchem gdy nie używamy myszki. Później to wszystko wypolerowałem, włączyłem do prądu i uruchomiłem.
Tak właśnie powstał ten tekst.
Tylko pamiętajcie, jak będziecie takie coś robili, to róbcie to, niezmiernie delikatnie! Takie urządzenia są bardzo wrażliwe!

Wizyta znajomych z pieskiem


W niedzielę odwiedzili nas znajomi, z którymi nie widzieliśmy się już bardzo długo. Ostatnie spotkanie było jakieś 5 lat temu u nich w domu. Od tamtej pory troszkę się pozmieniali, dzieci im urosły, no i nabyli sobie nowego prawie członka rodziny. Jest to piesek, biały długowłosy maltańczyk imieniem Riko. Spotkanie było bardzo sympatyczne, znajomi spędzili u nas prawie pół dnia. Największą jednak atrakcją tej wizyty był Riko, który od razu wzbudził ogromną sympatię naszych dzieci. Biegał po całym domu, bawił się z dziećmi, skakał, szalał. To jeszcze młodziutki piesek. Ja jednak od razu zauważyłam, że Riko chyba trochę się leni i wszędzie zostawia swoje białe włosy, czym oczywiście nie byłam zachwycona. Oj, będzie sprzątanie po tych odwiedzinach - pomyślałam sobie. Oczywiście miałam rację. Cały ogrom zgubionego futra zauważyłam po odjeździe znajomych. Najwięcej włosów Riko zostawił w salonie i w pokojach dzieci, jednak w każdym innym pomieszczeniu także można je było znaleźć. Trzeba więc było odkurzyć całe mieszkanie. Kazałam synowi odkurzyć dywany i poodkurzać podłogi, córka wytrzepała koce i narzuty, a ja zabrałam się za sprzątanie ze stołu. Pozbierałam wszystkie szklanki i talerze, umyłam naczynia i wytarłam stół. Musiałam wyczyścić krzesła i fotele, bo tam także znajdywały się ślady po wizycie pieska. Również wyczyściłam dywan w salonie, który Riko trochę zabrudził. Dzieci posprzątały zabawki i poukładały na półkach wszystkie bibeloty. W pokoju syna musiałam zmienić pościel, bo zostawił ją na wierzchu i Riko zrobił sobie z niej kryjówkę. Włączyłam więc pralkę i od razu uprałam pościel. Na koniec umyłam podłogę i umyłam listwy przypodłogowe. Trzeba było także pozamiatać schody, bo tam też leżało trochę białych włosów pozostawionych przez psa. Wytrzepałam wycieraczkę i zabrałam się za mycie klatki schodowej. Potem jeszcze okazało się, że Riko nasikał przy szafie w pokoju córki. Musiałam i tam wyczyścić wykładzinę, a córka umyła fronty szafek, o które ocierał się Riko. I tak po wizycie sympatycznych znajomych, musieliśmy sprzątać cały dom, zamiast tylko posprzątać ze stołu. Bardzo lubię zwierzęta, szczególnie pieski, ale chyba jednak wolę te krótkowłose.