Nie jestem pedantką, ale lubię
mieć porządek w mieszkaniu. Staram się jak mogę, aby mieć posprzątane, ale nie
zawsze mam czas na pełny wymiar porządków. Natomiast zaciekawiło mnie to, co
wyszło kiedyś w rozmowie z koleżankami: poszczególne czynności składające się
na robienie porządków zajmują różne stopnie w hierarchii ważności w procesie
sprzątania. Innymi słowy można rzec, że są czynności, które muszą być wykonane
na tak zwane minimum posprzątania. Dla jednych gospodyń najistotniejsze jest
umycie naczyń. Nie pójdą spać, jeśli w zlewie jest choćby jeden brudny kubek.
Inne panie domu nie ścierpią pyłka kurzu, dla nich wytarcie kurzy ze
wszystkich powierzchni to priorytet. Tą czynność
wykonują codziennie lub co dwa dni. Niektóre osoby zwracają uwagę na odkurzanie
dywanów i wykładzin, inne na umycie okien. Różnie to wygląda. Jeśli miałabym
napisać o sobie to umycie podłogi to u mnie podstawa. Jak podłoga jest czysta to przymykam
oko na inne rzeczy, których nie zdążę zrobić, albo to tamte przekładam na
następny dzień. Jeśli chodzi o sprzątanie mieszkania zdarza mi się, że muszę
darować sobie umycie szafek czy luster
i lamp, natomiast nie znoszę, aby kleiła się podłoga. Ma to dla mnie tak duże
znaczenie także dlatego, że częstymi gośćmi bywają u mnie małe dzieci, które
bawią się na podłodze, raczkują, itd. Mam też psa i kota, więc odkurzając i
myjąc podłogi pozbywam się także ich wypadającej sierści. Ciekawa jestem jak to
jest z wami, czy jedne czynności składające się na sprzątanie są dla was ważniejsze
od innych?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.